взять займ на картузайм на карту срочно без отказа

O FESTIWALU

7.Opolski Festiwal Fotografii „Spojrzenie”

Spojrzenie

Niecodzienne, nietypowe, inne niż zwykle. Powszechnie się mówi o fotografie, że to ten, który widzi więcej. Widzi jakoś inaczej, dostrzega zwykle coś, co mijamy. Przechodzimy obok. Nie dość, że widzi, to ma aparat. Zatrzymuje obraz, pokazuje nam, co minęliśmy, czego niespostrzegliśmy.

Tego widzenia niesposób się nauczyć. Nie ma reguł ani wytycznych, podręcznika, lekcji ani kursów. Znów powszechnie mówi się, że talent albo trzecie oko. Jedni twierdzą, że trzeba się z tym urodzić (czy przed fotografią nie było tego spojrzenia?), inni, że to kwestia do wyszlifowania. Fotografowie zgodnie mówią, choć często innymi słowami, że można się uczyć techniki, opanowania sprzętu, zasad kompozycji. Można się też nauczyć historii sztuki, estetyki, filozofii. Nie można się nauczyć widzenia. Można je jednak odnaleźć, wykorzystać swoje możliwości (to chyba to szlifowanie?) i po swojemu opowiadać.

Na OFFoto w tym roku znajdziemy bardzo różne sposoby widzenia. Z pewnością najważniejszą częścią Festiwalu jest wystawa Krzysztofa Gierałtowskiego. „Ring Gierałtowskiego” to wyjątkowe spojrzenie na portret, na człowieka przed aparatem. Wymyślone przez fotografa sceny, układy, skojarzenia wszystkie w ciekawej formie, nieczęsto zaskakującej graficznie czy kompozycyjnie. Wielokrotnie to portrety, po których trudno byłoby rozpoznać fotografowaną osobę. Nie o identyfikację tu chodzi. Zawsze można zerknąć do podpisu, dowiedzieć się kto jest na zdjęciu. Ważniejsza jest ta kreacja fotografa, jego spojrzenie. Patrząc na portret, przeczuwamy co mógł widzieć i kojarzyć autor. Dziś, to już klasyczne portrety, zapisane w historii polskiej fotografii, rozpoznawalne dzieła. Wtedy, w latach 1975-85 zaskakujące, obrazoburcze, łamiące zasady, nowatorskie i odważne.

Trzymając się tematu historycznego, w skali lokalnej – wystawa Adama Śmietańskiego. Pierwsza wielka retrospektywa jednego z najważniejszych opolskich fotografów. 250 fotografii, w których znajdziemy różnorodne inspiracje, tematy i stylistyki. To spojrzenie na archiwum ponad czterdziestoletniej twórczości.

Zauważanie i opowiadanie, spostrzeganie, czego nikt nie widzi – cechuje kilka prezentacji z tegorocznego Offoto. Dominika Gęsicka w serii „This Is Not Real Life” ukazuje niesamowite życie codzienne na Svalbardzie, na wyspie Spitsbergen. Spojrzenie baśniowe, filmowe, niemożliwe, surrealne. Ekstremalne warunki do życia, najbardziej na Północ wysunięte miasto. „Miejsce, gdzie nikt się nie rodzi, nikt nie umiera”.

Egzotyczne, kompletnie inne, zaciekawiające historie o miejscu, które nie bywa popularną turystyczną destynacją, a przynajmniej nie tak jak ciepłe kraje. Wydaje się, że – nomen omen biegunem – tej historii, jest opowieść „Portretprowincji.pl” Jacentego Dędeka. Film drogi, przejechane tysiące kilometrów po Polsce. Twarze i zdjęcia z tego, co autor spotkał i spostrzegł. Prowincja, czyli coś przynajmniej drugiej kategorii, nie centrum, nic szczególnego. A tam – niesamowite historie, zaskakujące spotkania, uniwersalne historie, ale opowiedziane unikalnie, pierwszoplanowo. Spotykamy bohaterów codzienności. (Których mijamy codziennie, nie zauważając, nawet.)

Opowiadanie w drodze, inne spojrzenie na rzekę prezentuje Tymon Markowski na wystawie „Flow”. Przede wszystkim przewrotne, bo nie ma ani razu rzeki na zdjęciach. Osobiste, bo opowiada szczegóły ze spotkań i dzieli się odkryciami. Czasem kilka metrów od rzeki, miejsca zadziwiające, spotkania, w które trudno uwierzyć. Napoleon przed kamperem, to raczej niecodzienny widok. „Flow” to podróż wzdłuż Brdy, pełna konceptu i skojarzeń, smaków w fotografii.

Spojrzenie fotografa, to też często przenikanie historii i szukanie jej śladów, tam gdzie nic nie widać. Tak dzieje się w serii „Palimpsest” Zbyszka Kordysa. Oglądamy parki, wspaniałe aleje. Przyjemne miejsca, miłe oku. Fotograf sportretował miejsca po dawnych niemieckich cmentarzach w Breslau. Patrzymy na coś zupełnie innego, niż nam się wydaje. Z tą wiedzą przestaje być już tak przyjemnie.

Rejestrowanie historii, a właściwie codzienności, która za chwilę zatrze się w historii – to temat wystawy „Pierwsze spojrzenie” Jacka Baranowskiego. Spacer po dawnym Opolu, nie tak historycznym, ale już trudno rozpoznawalnym. Przełom lat 1980tych i 90tych, to jakby chwila temu.

Spojrzenie fotografa, który zajmuje się osobistymi historiami, wydaje się bardziej skomplikowane do odczytania. Przynajmniej teoretycznie, kiedy czytamy opis – że, prywatne historie, miejsca bliskie autorowi, itd. Wydaje się, że nie znając się z autorem dobrze, niewiele zrozumiemy. Co jeśli autor, jak Piotr Zbierski, dzieli się z nami rozterkami i wątpliwościami? Przedstawia przy tym swoje spotkania, codzienne momenty, zwykłe emocje, poszukiwania i odnajdowania. Jego spojrzenie w „Push The Sky Away” to w dodatku różnorodność formalna. Dla autora to „medium do opowiadania własnych i cudzych końcach”. Opowieść okazuje się uniwersalna, prywatna i osobista, ale i „twoja” i „moja”.

Mówi się powszechnie, że najtrudniej zrobić zdjęcie na własnej ulicy. Adepci fotografii jeżdżą na plenery, niedzielni pstrykacze zabierają aparaty na wakacje. Paweł Piotrowski, laureat konkursu „Pokaż się”, tymczasem opowiada o dobrym życiu w Dobroszycach. „Oto esej o życiu codziennym ludzi, którzy tworzą to miejsce i wspólnotę w której żyję i do której mam bardzo osobisty stosunek” Interesujące spojrzenie od wewnątrz, na coś dobrze znanego. Czy i nam znanego, uniwersalnego?

Temat przewodni Festiwalu jest hasłem jeszcze trzech wystaw zbiorowych, na których studenci z Wydziału Sztuki Uniwersytetu Opolskiego, Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego oraz członkowie „Fotoklubu Opole” przedstawiają własne podejście do „Spojrzenia”.

Spojrzenie fotografującego to jedno. Drugie, to spotkanie z widzem. Z roku na rok maleje czas średnio poświęcany przez oglądającego na obraz. Przewijamy, klikamy, scrollujemy, następne i następne. Nie zatrzymujemy się. Rok w rok, Opolski Festiwal Fotografii zaprasza do głębszego spojrzenia w obrazy, zatrzymania przed zdjęciami. W tym roku – trudna próba, bo wyjątkowo dużo zdjęć. Tym lepiej, zatrzymajmy się na dłużej. Będziemy zauważać więcej…

Joanna Kinowska

Spojrzenie najczęściej kojarzy się ze wzrokiem, a wzrok z oczami. Oczy pozwalają nam spoglądać na świat i budować jego wizerunek – obraz ale jednocześnie oczy to droga do wnętrza człowieka. Spojrzenie to wzrok kiedy patrzymy i za moment zarejestrujemy obraz i jednocześnie sposób widzenia i oceny obrazu na fotografii.

Naszym zamierzeniem jest pokazać człowieka w różnych relacjach kulturowych w kontekście fotograficznego dokumentu. Dokumentu na którym zapisani zostali ludzie ich twarze tworzące zbiorowe portrety – zapis epoki. Spojrzenie na ludzi w różnych kontekstach kulturowych ich podróże przez czas, dialog z tymi zjawiskami, jak daleko sięgają fundamenty współczesnej cywilizacji.

Jednocześnie interesuje nas postawa fotografa, swoboda jego wyborów na ile jest to zapis osobisty a na ile praca na zlecenie w kontekście niezależnej twórczości.

Istotą kolejnego (podobnie jak poprzednich) OFFu jest pokazywanie fotografii w jej dokumentalnym ujęciu, pozwalającej widzowi na poszukiwanie własnego „spojrzenia” na człowieka w szerokim kontekście czasu i kultury.

Zależało nam aby każda prezentacja stanowiła zamkniętą całość a festiwal pokazał różnorodność postaw w odniesieniu do tematu głównego.

Sławoj Dubiel

займ на карту займ на карту срочно без отказа