O FESTIWALU

9.Opolski Festiwal Fotografii „Czas utrwalony”

Dzięki fotografii możemy jako jej autorzy czy widzowie doświadczać i przeżywać chwilę obecną, całą tą prostą bądź skomplikowaną rzeczywistość. W to medium wpisany jest również genotyp zatrzymania i utrwalania czy przypominania a wręcz odkrywania części sytuacji i nie zauważonych wcześniej momentów czy szczegółów. Fotografie mają pokazywać prawdę, ale ta naniesiona na płaską kartkę papieru, stwarza swój własny, autonomiczny świat. Utrwalamy coś, co od razu przynależy do przeszłości. „Widzimy” to, co już nie istnieje, przeminęło, zmieniło się. Jak światło gwiazd, które dociera do nas, podczas gdy same one już w tej kosmicznej otchłanią mogą nie istnieć.

Ten Czas utrwalony w obecnej dziewiątej edycji festiwalu zinterpretują zaproszeni autorzy.

Krzysztof Miller w swoim cyklu fotografii Rok 1989 – da nam okazję do poznania bardzo ważnego czasu w historii Europy Środkowej, który w tamtym, tytułowym roku przyniósł tak wiele zmian. Miller jako początkujący wówczas fotoreporter zapisywał prawdę czasu, nie tylko o przemianach w Polsce – pierwszych spotkaniach, które doprowadziły do obrad Okrągłego Stołu i w konsekwencji pierwszych wolnych wyborów, ale również o przełomowych wydarzeniach, które miały miejsce w wielu krajach Europy Środkowej. Oprócz rejestrowania wielkiej polityki nie zapominał kierować obiektywu na pozornie drobne sprawy czy na zwyczajnych ludzi – na ich twarze i rysujące się na nich emocje.

Adam Tuchliński – fotograf współpracujący z magazynami Forbs, Newsweek czy Playboy, zaprezentuje zestaw fotografii pt. I Love You All the Time. Jego portrety będą patrzeć na nas bez wsparcia literackiego tekstu, ale w związku z tym, że wobec wizerunku twarzy nie jest się pozbawionym emocji, bo ludzka twarz potrafi ją wywołać, czasem coś nam przypomnieć, możliwe, że wzruszyć – to nie pozostawią nas obojętnymi.

Fotografia to nie tylko powierzchnia błyszczącej odbitki. Czasem są to ludzie, którzy żyją i mają swoje historie i swoje problemy do opowiedzenia. Krzysztof Gołuch często zwraca uwagę w swojej fotograficznej pracy na osoby niepełnosprawne. Jego zestaw – Hotel jest serią wysublimowanych plastycznie fotografii zrealizowanych w zakładzie aktywizującym osoby niepełnosprawne, gdzie ludzie ci, pod opieką kadry pomagają w prowadzeniu funkcjonującego hotelu. Prosta, zwykła praca zaciera różnice między ludźmi pokazując życie wypełnione sensem i spełnieniem zawodowym obleczone przez autora w piękno fotografii, w jej wrażliwość na światło i na plastyczność formy.

Alexander Michała Siarka to fotograficzny dokument o próbie wykucia nowego mitu narodowego Macedonii. Prezentowane fotografie skłaniają nas do refleksji na temat relacji władzy, krajobrazu i tożsamości narodowej. Szczególnie mocno wybrzmiewa pytanie o krajobraz – czy przynależy on jeszcze do swojego świata Przyrody czy już do Kultury będąc anektowany przez politykę. Populistyczny rząd zbudował i następnie zdemontował fasadowe, betonowo-gipsowe pomniki ze swojej wymyślonej historii. Siarek pokazuje tworzenie nowych, narodowych mitów, a następnie demaskuje cynizm polityków, którzy w imię sprawowania władzy sami nie wierzą w to co robią, co powoduje upadek tego wielkiego populistycznego projektu narodowego. To fotografia, która swoją formą i fotograficznym przekazem obnaża mechanizm budowania nowych mitologii.

O krajobrazach skażonych przez historię opowiada również, choć w zgoła inny sposób Hubert Humka. Pozornie neutralny czy wręcz idylliczny krajobraz na fotografiach staje się sceną strasznych, traumatycznych wydarzeń. Czy odciskają one na nim swój ślad? Co to zmienia w jego doświadczaniu i postrzeganiu? Death Landscapes to zapis niewzruszonego pejzażu. Fotografia pomaga odkryć w nim rysy, pęknięcia, a nawet fizyczne blizny. Humka prześledził różne wydarzenia, które je pozostawiły – i te zbiorowe, jak bitwa wojenna czy zamach terrorystyczny, czy tragedie dotykające pojedynczych osób – ofiar seryjnego mordercy. Choć niewykluczone, że paradoksalnie jest to opowieść o człowieku – o jego ciemnej, mrocznej stronie duszy, a te fotografie zbliżają się do pokazania prawdy o tej duszy poprzez zapis konkretnych, wybranych miejsc i krajobrazów.

Tytus Grodzicki zaprezentuje fotografie pt. Deglet Nour. Wysmakowane, czarno – białe fotogeniczne zdjęcia nie pokazują Algierii taką jaka jest znana turystom, lecz są zapisem przeżyć, wizualnych odkryć i wspomnień autora. Grodzicki podpatruje ludzi, ich codzienne zajęcia i obecność w afrykańskiej scenerii. Interesująca prawda codzienności nie tylko zaciera różnice kulturowe między ludźmi, ale jest wysmakowaną ucztą dla wzroku oglądającego. Impulsem do powstania tego zestawu fotografii były: drobne radości, ludzka wspólnota, piękno człowieka i relacje między tymi wszystkimi elementami. 

Część fotografów i dziennikarzy ma swoją misję do wypełnienia. Ich zadanie to dać świadectwo prawdzie i w miarę bezstronnie informować, bo tylko tyle pojedyncze jednostki mogą zrobić. Wystawa 11.41 Michała Łuczaka to dokument utrwalający świat, który powstał po wielkim trzęsieniu ziemi w Armenii. Łuczak fotografując miasto Spitak odkrywa na swoich zdjęciach kolejne warstwy znaczeń i traum, którymi wypełnione jest, szybko i byle jak odbudowane miasto. To fotografia o tragedii ludzkiej i tragedii pejzażu. Uczciwa, głęboka, pokazująca też mocne trwanie ocalałych, którym rzeczywistość nie pomaga – mocny dokument o wielkiej katastrofie i swoistym pięknie zawartym w drobiazgach, detalach, również o tym jak można jednak żyć po końcu wszystkiego.

Aury śladów Tomasza Walczaka zabiorą nas w podróż po tajemniczych miejscach, które mają dla niego niezwykłe, fotograficzne znaczenie. Zdjęcia z tego cyklu zarejestrowane są na materiale Polaroid, który uwydatnia ich specyficzną magię. Przez fizyczną charakterystykę tego materiału, który powoli degraduje się, wpisują się w filozoficzną zadumę nad przemijaniem, nietrwałością i kruchością rzeczy, ludzi i świata.

Sławomir Mielnik przedstawiając swoje fotografie zatytułowane 20 udowadnia, że najważniejszy w jego fotografii jest Człowiek. Ten reporterski dorobek autora wypełniają fotografie przestawiające najzwyklejsze ludzkie bytowanie, banalną codzienność, sytuacyjne scenki pełne humanistycznego humoru, chwile tragiczne i podniosłe.

Marta Rybicka w projekcie Under wprowadzi nas w oniryczną fotografię wykonaną współczesnym telefonem komórkowym z wybraną przez autorkę aplikacją do nadawania fotografiom określonej, zaprogramowanej wcześniej estetyki. Autorka zagłębia się pod ziemię, w przestrzenie metra z uwagą śledząc fantasmagoryczne, często nierozpoznawalne ludzkie postacie zatopione w mroku – samotne jak i szukające bliskości i drugiego człowieka.

Laureatem corocznego konkursu pod hasłem Pokaż się został Adam Żądło z projektem Opuszczona wieś. To nastrojowa fotografia anektująca przestrzeń realizmu magicznego.  To również subiektywna opowieść o duchowym związku człowieka i zwierzęcia, a w sumie o szeroko pojętych więziach i ich utracie. 

Na wystawach towarzyszących zaprezentują się laureaci Fotomaratonu opolskiego i Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego. Swoje wystawy będą również mieli: Fotoklub Opole, Wydział Sztuki Uniwersytetu Opolskiego i studenci Szkoły Filmowej z Łodzi.

Marek Szyryk

8.Opolski Festiwal Fotografii „Wolność widzenia”

Opolski Festiwal Fotografii od samego początku opiera swoją wizualną propozycję na szeroko pojętej fotografii dokumentalnej, której elementarnym zadaniem jest skupienie się na tym, co „tu i teraz”. Zapis miejsca, czasu, wizerunków ludzi, społeczeństw, przedmiotów – całej otaczającej nas rzeczywistości, dokonuje się po to, by odzwierciedlić to wszystko na fotografiach w konkretnej chwili historii.

W tej edycji festiwalu głównym punktem jest prezentacja pt. f 5,6 Bogdana Dziworskiego – wybitnego operatora filmowego, ale również fotografa, który w ujęciach najprostszego życia zwykłych ludzi przekazuje nam ogromny ładunek emocjonalny. Praca, zabawa, normalne egzystowanie stają się dla fotografa – dokumentalisty wyjątkowymi mikroświatami ze swoją własną poezją czy anegdotą. Fotografie Dziworskiego, które obejrzymy stały się kanonem polskiej fotografii. 

Równie ważną prezentacją jest wystawa pary fotografów – Ewy Andrzejewskiej i Wojciecha Zawadzkiego, którzy niedawno od nas odeszli. Wybitni przedstawiciele fotografii polskiej, twórcy „jeleniogórskiej szkoły fotografii”, na marginesie głównego nurtu życia fotograficznego stworzyli swój ważny wkład w dokonania tego medium.

Moja Ameryka Zawadzkiego, zestaw na miarę dokonań Walkera Evansa czy Eugene Atgeta, jest wybitnym, spójnym, dokumentalnym spojrzeniem na świat. Zrealizowany był w Jeleniej Górze, ale każdy z widzów może odnaleźć swoją Ameryką tam, gdzie aktualnie jest. Metaforyczny tytuł skrywa chłodną, fotograficzną rejestrację stanu architektury. Fotografie domów, ulic, pofabrycznych budynków kryją opowieści o przemijaniu, meandrach kosmopolitycznej historii, ale również o człowieku ukrytym w tych murach i o jego przemijaniu.

Zestaw Ewy Andrzejewskiej, również dotyka najbliższego otoczenia, ale jest nacechowany poezją i nostalgią. Małe fotografie, będące odbitkami kontaktowymi (negatyw położony na papierze fotograficznym) emanują niezwykłą aurą. Są osobiste, poetyckie i melancholijne. W części nawet mistyczne. Zauroczona światłem, a także tym wszystkim co przemija, w małych, sepiowanych fotografiach pokazuje proste prawdy o świecie, gdzie swoje miejsce może znaleźć Tajemnica.

Te dwie prezentacje to fotografia w swojej najczystszej postaci.

Nie mogę przebrnąć przez chaos to zestaw Adamskiego, który jest skromną, osobistą wersją tybetańskiej księgi umarłych. Fotografowanie pozwala autorowi z dystansem wejść w czas odchodzenia i umierania najbliższych, ale także znaleźć drogę powrotną do swojego świata.

Autor oswaja trudny dla siebie świat za pomocą fotografii, a zdjęcia te stają się czułym łącznikiem twórcy z rodziną. Wyrażają, mówią, łączą, leczą. 

Szukanie swojego miejsca, samotności, zapominanie o cywilizacji to wizualny esej Agaty Grzybowskiej 9 bram, z powrotem ani jednej. Fotografowani i wysłuchani przez autorkę bohaterowie jej opowieści, którzy znaleźli swoją wolność, prostotę naturalnego życia, przez swoją romantyczną ucieczkę i poszukiwanie tej ich Arkadii, wpadli w pułapkę, z której nie mają już powrotu. Ten nieznany dla nas świat, poprzez portrety, pejzaże i słowa bohaterów udało się pokazać autorce.

Konstancja Nowina Konopka również z uwagą śledzi światy znajdujące się na antypodach dostatniego społeczeństwa. Młodzi bohaterowie z jej fotografii przedstawieni w zestawie pt. 1001 złych uczynków również muszą coś stracić w zamian za życiową przestrzeń i osobistą wolność. Opowieść o pięciu chłopcach z Biskupic, dawnej robotniczo – górniczej dzielnicy Zabrza staje się na tych fotografiach metaforą beztroskiego dorastania w świecie nieskrępowanym wyobraźnią.

Pejzaż wewnętrzny Tomasza Michałowskiego to fotografowany krajobraz, który staje się mistyczną formę, wzbogacającą widzenie i myślenie autora odkrywającego jakiś nowy świat, do którego pragnie dojść, ale wcześniej musi wycofać się ze starego. Stosuje on skomplikowane sposoby użycia długich czasów otwarcia migawki, pozwalające na uzyskanie różnego rodzaju efektów. Zaburza tym relacje czasowe, sugerując wykroczenie poza ramy dostępnych nam form percepcji, by zwrócić się w stronę refleksji i zadumy nad miejscem człowieka w otaczającym świecie.

Ważną dla opolan prezentacją będzie wystawa Odkrywanie świata Fryderyka Kremsera. Autor związany z Opolem przez lata dokumentował dziedzictwo kulturowe Śląska Opolskiego. Archiwum Kremsera w głównej części zniszczone przez powódź w 1997 roku jest ważną dla regionu spuścizną tego fotografa – dokumentalnie i artystycznie. Twarze, postaci, krajobrazy, życie codzienne i te świąteczne wypełniają kadry niestrudzonego poszukiwacza wiedzy i zrozumienia miejsca, w którym przyszło mu żyć.

Marek Synowiecki zaprezentuje Obloty. Zestaw prezentuje fotograficzne inspiracje autora wykonywane podczas podróży. Fotografie wykonane tradycyjną metodą w ciemni, czasem poddane chemicznym zabiegom zmieniającym charakter zdjęcia, mówią trochę o świecie dzisiejszym, ale i odnoszą się do czasu minionego. Zachwyt nad formalną stroną świata towarzyszy spokojnej uwadze tego, co dzieje się na ulicach. Odbitki wykonane w technice lithu poetycko zmieniają odbiór zarejestrowanych krajobrazów, budynków, ulic.

Zwycięzcą tegorocznej edycji konkursu Pokaż się został Jakub Wawrzak. Pseudologia Fantstica zabierze nas w świat mitów. Inscenizowane fotografie o rodowodzie dokumentalnym za pomocą wyrafinowanego, sztucznego oświetlenia dają wyraz fantazji autora odwołującego się do sfery wymyślonych historii, nowych mitów w otoczeniu na poły magicznym.

Tradycyjnie festiwalowi towarzyszyć będą wystawy przyjaciół: Wydziału Sztuki UO, Szkoły Filmowej z Łodzi, Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego, Fotoklubu Opole, Romana Barana.

Marek Szyryk

8. OPOLSKI FESTIWAL FOTOGRAFII ODBĘDZIE SIĘ W TYM ROKU W DNIACH: 28.09-28.10.2018 R. POD HASŁEM „WOLNOŚĆ WIDZENIA”

Na ile wolność widzenia wpływa na pracę fotografa i wykadrowanie z nieograniczonej ilości otaczających go obrazów tego jednego zdjęcia?

Co będzie, jeśli postawione przez prof. Władysława Tatarkiewicza pytanie: Na ile o losach człowieka decyduje on sam, jego natura, upodobania, zdolności, a na ile przypadek? odniesiemy do aktu fotografii? 

Jeśli zastanowimy się, na ile decyzja o naciśnięciu spustu migawki i  zatrzymaniu wybranego czasu i miejsca należy do fotografa? Na ile podyktowana jest jego intuicją, wyobraźnią i emocjami, a na ile wyuczeniem i kalkulacją? Czy również bywa kwestią przypadku?

I wreszcie – na ile intuicja, emocje i wyobraźnia, przemawiają do odbiorcy z tej jedynej fotografii?

Na te pytania (bez przymusu) będziemy się starali odpowiedzieć podczas 8. Opolskiego Festiwalu Fotografii, którego tematem przewodnim jest „Wolność widzenia”.

Kolejny raz poprzez różnorodne autorskie prezentacje będziemy starali się przedstawić fotograficzny dokument w relacjach kulturowych i społecznych. Dokument prezentujący otwartość fotografa, który zostawia widzowi wolność widzenia.

Na ile jest to swobodny, osobisty i niezależny zapis, a na ile praca na zlecenie?

Zależy nam, aby każda prezentacja stanowiła zamkniętą całość, a festiwal pokazał różnorodność postaw w odniesieniu do tematu głównego.

Jak zauważył prof. Leszek Kołakowski Wolność jest naszym doświadczeniem elementarnym, doświadczeniem każdego; jest ono tak elementarne, że nierozkładalne na części, które dałyby się z osobna analizować.

Czy w świecie, który wikła nas w niezliczone układy mentalne, zawodowe i rodzinne, wolność widzenia nie jest jedyną wolnością, jaką naprawdę mamy?

Więcej informacji wkrótce…

Opolski Festiwal Fotografii jest współfinansowany przez Miasto Opole

Kuratorzy Festiwalu:
prof. Marek Szyryk
Sławoj Dubiel
Sławomir Mielnik
Michał Grocholski

7.Opolski Festiwal Fotografii „Spojrzenie”

Spojrzenie

Niecodzienne, nietypowe, inne niż zwykle. Powszechnie się mówi o fotografie, że to ten, który widzi więcej. Widzi jakoś inaczej, dostrzega zwykle coś, co mijamy. Przechodzimy obok. Nie dość, że widzi, to ma aparat. Zatrzymuje obraz, pokazuje nam, co minęliśmy, czego niespostrzegliśmy.

Tego widzenia niesposób się nauczyć. Nie ma reguł ani wytycznych, podręcznika, lekcji ani kursów. Znów powszechnie mówi się, że talent albo trzecie oko. Jedni twierdzą, że trzeba się z tym urodzić (czy przed fotografią nie było tego spojrzenia?), inni, że to kwestia do wyszlifowania. Fotografowie zgodnie mówią, choć często innymi słowami, że można się uczyć techniki, opanowania sprzętu, zasad kompozycji. Można się też nauczyć historii sztuki, estetyki, filozofii. Nie można się nauczyć widzenia. Można je jednak odnaleźć, wykorzystać swoje możliwości (to chyba to szlifowanie?) i po swojemu opowiadać.

Na OFFoto w tym roku znajdziemy bardzo różne sposoby widzenia. Z pewnością najważniejszą częścią Festiwalu jest wystawa Krzysztofa Gierałtowskiego. „Ring Gierałtowskiego” to wyjątkowe spojrzenie na portret, na człowieka przed aparatem. Wymyślone przez fotografa sceny, układy, skojarzenia wszystkie w ciekawej formie, nieczęsto zaskakującej graficznie czy kompozycyjnie. Wielokrotnie to portrety, po których trudno byłoby rozpoznać fotografowaną osobę. Nie o identyfikację tu chodzi. Zawsze można zerknąć do podpisu, dowiedzieć się kto jest na zdjęciu. Ważniejsza jest ta kreacja fotografa, jego spojrzenie. Patrząc na portret, przeczuwamy co mógł widzieć i kojarzyć autor. Dziś, to już klasyczne portrety, zapisane w historii polskiej fotografii, rozpoznawalne dzieła. Wtedy, w latach 1975-85 zaskakujące, obrazoburcze, łamiące zasady, nowatorskie i odważne.

Trzymając się tematu historycznego, w skali lokalnej – wystawa Adama Śmietańskiego. Pierwsza wielka retrospektywa jednego z najważniejszych opolskich fotografów. 250 fotografii, w których znajdziemy różnorodne inspiracje, tematy i stylistyki. To spojrzenie na archiwum ponad czterdziestoletniej twórczości.

Zauważanie i opowiadanie, spostrzeganie, czego nikt nie widzi – cechuje kilka prezentacji z tegorocznego Offoto. Dominika Gęsicka w serii „This Is Not Real Life” ukazuje niesamowite życie codzienne na Svalbardzie, na wyspie Spitsbergen. Spojrzenie baśniowe, filmowe, niemożliwe, surrealne. Ekstremalne warunki do życia, najbardziej na Północ wysunięte miasto. „Miejsce, gdzie nikt się nie rodzi, nikt nie umiera”.

Egzotyczne, kompletnie inne, zaciekawiające historie o miejscu, które nie bywa popularną turystyczną destynacją, a przynajmniej nie tak jak ciepłe kraje. Wydaje się, że – nomen omen biegunem – tej historii, jest opowieść „Portretprowincji.pl” Jacentego Dędeka. Film drogi, przejechane tysiące kilometrów po Polsce. Twarze i zdjęcia z tego, co autor spotkał i spostrzegł. Prowincja, czyli coś przynajmniej drugiej kategorii, nie centrum, nic szczególnego. A tam – niesamowite historie, zaskakujące spotkania, uniwersalne historie, ale opowiedziane unikalnie, pierwszoplanowo. Spotykamy bohaterów codzienności. (Których mijamy codziennie, nie zauważając, nawet.)

Opowiadanie w drodze, inne spojrzenie na rzekę prezentuje Tymon Markowski na wystawie „Flow”. Przede wszystkim przewrotne, bo nie ma ani razu rzeki na zdjęciach. Osobiste, bo opowiada szczegóły ze spotkań i dzieli się odkryciami. Czasem kilka metrów od rzeki, miejsca zadziwiające, spotkania, w które trudno uwierzyć. Napoleon przed kamperem, to raczej niecodzienny widok. „Flow” to podróż wzdłuż Brdy, pełna konceptu i skojarzeń, smaków w fotografii.

Spojrzenie fotografa, to też często przenikanie historii i szukanie jej śladów, tam gdzie nic nie widać. Tak dzieje się w serii „Palimpsest” Zbyszka Kordysa. Oglądamy parki, wspaniałe aleje. Przyjemne miejsca, miłe oku. Fotograf sportretował miejsca po dawnych niemieckich cmentarzach w Breslau. Patrzymy na coś zupełnie innego, niż nam się wydaje. Z tą wiedzą przestaje być już tak przyjemnie.

Rejestrowanie historii, a właściwie codzienności, która za chwilę zatrze się w historii – to temat wystawy „Pierwsze spojrzenie” Jacka Baranowskiego. Spacer po dawnym Opolu, nie tak historycznym, ale już trudno rozpoznawalnym. Przełom lat 1980tych i 90tych, to jakby chwila temu.

Spojrzenie fotografa, który zajmuje się osobistymi historiami, wydaje się bardziej skomplikowane do odczytania. Przynajmniej teoretycznie, kiedy czytamy opis – że, prywatne historie, miejsca bliskie autorowi, itd. Wydaje się, że nie znając się z autorem dobrze, niewiele zrozumiemy. Co jeśli autor, jak Piotr Zbierski, dzieli się z nami rozterkami i wątpliwościami? Przedstawia przy tym swoje spotkania, codzienne momenty, zwykłe emocje, poszukiwania i odnajdowania. Jego spojrzenie w „Push The Sky Away” to w dodatku różnorodność formalna. Dla autora to „medium do opowiadania własnych i cudzych końcach”. Opowieść okazuje się uniwersalna, prywatna i osobista, ale i „twoja” i „moja”.

Mówi się powszechnie, że najtrudniej zrobić zdjęcie na własnej ulicy. Adepci fotografii jeżdżą na plenery, niedzielni pstrykacze zabierają aparaty na wakacje. Paweł Piotrowski, laureat konkursu „Pokaż się”, tymczasem opowiada o dobrym życiu w Dobroszycach. „Oto esej o życiu codziennym ludzi, którzy tworzą to miejsce i wspólnotę w której żyję i do której mam bardzo osobisty stosunek” Interesujące spojrzenie od wewnątrz, na coś dobrze znanego. Czy i nam znanego, uniwersalnego?

Temat przewodni Festiwalu jest hasłem jeszcze trzech wystaw zbiorowych, na których studenci z Wydziału Sztuki Uniwersytetu Opolskiego, Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego oraz członkowie „Fotoklubu Opole” przedstawiają własne podejście do „Spojrzenia”.

Spojrzenie fotografującego to jedno. Drugie, to spotkanie z widzem. Z roku na rok maleje czas średnio poświęcany przez oglądającego na obraz. Przewijamy, klikamy, scrollujemy, następne i następne. Nie zatrzymujemy się. Rok w rok, Opolski Festiwal Fotografii zaprasza do głębszego spojrzenia w obrazy, zatrzymania przed zdjęciami. W tym roku – trudna próba, bo wyjątkowo dużo zdjęć. Tym lepiej, zatrzymajmy się na dłużej. Będziemy zauważać więcej…

Joanna Kinowska

Spojrzenie najczęściej kojarzy się ze wzrokiem, a wzrok z oczami. Oczy pozwalają nam spoglądać na świat i budować jego wizerunek – obraz ale jednocześnie oczy to droga do wnętrza człowieka. Spojrzenie to wzrok kiedy patrzymy i za moment zarejestrujemy obraz i jednocześnie sposób widzenia i oceny obrazu na fotografii.

Naszym zamierzeniem jest pokazać człowieka w różnych relacjach kulturowych w kontekście fotograficznego dokumentu. Dokumentu na którym zapisani zostali ludzie ich twarze tworzące zbiorowe portrety – zapis epoki. Spojrzenie na ludzi w różnych kontekstach kulturowych ich podróże przez czas, dialog z tymi zjawiskami, jak daleko sięgają fundamenty współczesnej cywilizacji.

Jednocześnie interesuje nas postawa fotografa, swoboda jego wyborów na ile jest to zapis osobisty a na ile praca na zlecenie w kontekście niezależnej twórczości.

Istotą kolejnego (podobnie jak poprzednich) OFFu jest pokazywanie fotografii w jej dokumentalnym ujęciu, pozwalającej widzowi na poszukiwanie własnego „spojrzenia” na człowieka w szerokim kontekście czasu i kultury.

Zależało nam aby każda prezentacja stanowiła zamkniętą całość a festiwal pokazał różnorodność postaw w odniesieniu do tematu głównego.

Sławoj Dubiel