WYSTAWY

Krzysztof Miller. Rok 1989

Rok 1989 przyniósł wolność i nadzieję. I o tym są te zdjęcia – pisze Paweł Smoleński w tekście otwierającym wystawę. 

Wystawę tworzy około 100 zdjęć wybitnego fotoreportera, który od 1989 współpracował z „Gazetą Wyborczą”. W swojej ponad dwudziestoletniej karierze fotografował najważniejsze konflikty zbrojne na świecie oraz inne istotne wydarzenia w Afganistanie, Czeczenii, państwach afrykańskich, Gruzji, Bośni. W DSH prezentujemy jednak zdjęcia, od których zaczynał swoją pracę. To pierwsza wystawa jego fotografii w pełni i wyłącznie pokazująca wydarzenia roku 1989 – od stycznia i pierwszych spotkań Okrągłego Stołu, przez czerwiec i wolne wybory w Polsce, aż po przemiany w innych krajach bloku wschodniego – Czechosłowacji, Bułgarii, Rumunii i na Węgrzech. Poza zdjęciami, które od maja Miller robił już dla „Gazety Wyborczej”, zobaczymy też fotografie wykonane dla podziemnych wydawnictw. Ekspozycję wzbogacą materiały filmowe. W przeprowadzonych wywiadach fotoreporterzy i artyści, przyjaciele i znajomi wspominają Millera oraz wydarzenia roku 1989. Wśród nich są m.in. Chris Niedenthal, Anka Bohdziewicz, Czarek Sokołowski, Maja Komorowska, Kazik Staszewski, Paweł Smoleński, Krzysztof Skiba.

Rok 1989 jest rokiem przełomowym dla Polski i dla naszego regionu, ale był również przełomowy dla Krzysztofa Millera. Z fotografa, który towarzyszył demonstracjom NZS-u, stał się fotoreporterem „Gazety Wyborczej” – najważniejszego dziennika w wolnej Polsce – podkreślają kuratorzy wystawy Katarzyna Puchalska i Waldemar Gorlewski.

Nie zabrakło fotografii z życia codziennego, ale i protestów, strajków, manifestacji oraz artystycznych happeningów, które były charakterystyczne dla tego czasu. Zobaczymy nie tylko mieszkańców Warszawy, ale także bywalców festiwalu w Jarocinie i uczestników akcji Pomarańczowej Alternatywy. Twarze, na których rysują się radość, złość, strach, nadzieja, niepewność, euforia, rozbawienie, agresja. Wszystkie odcienie wydarzeń 1989 roku. Emocje widać też na transparentach z demonstracji, niektóre z haseł mimo upływu czasu pozostają aktualne.

Ale Miller jeździł też do państw Europy Środkowo-Wschodniej. Był w czeskiej Pradze, gdy w czasie Aksamitnej Rewolucji Alexander Dubček stał się bohaterem 1968 roku, a Vaclav Havel został namaszczony na narodowego przywódcę. Dokumentował radość z niepodległości na Węgrzech. Zrobił zdjęcia w Bukareszcie, gdy na ulicach dochodziło do aktów przemocy i przelewu krwi.

 

Krzysztof Miller uwiecznił przełomowe wydarzenia i o nich opowiadają fotografie na wystawie. Wyłania się z nich nie tylko obraz ówczesnej rzeczywistości, ale także portret fotoreportera-amatora, który przez rok intensywnej pracy rozwija w pełni swój talent i staje się zawodowcem. 

Kuratorzy: Waldemar Gorlewski i Katarzyna Puchalska

Partner: Canon, Agencja Gazeta

Organizator: Dom Spotkań z Historią

Waldemar Gorlewski

Fotograf, fotoedytor, kurator wystaw fotograficznych. Autor fotografii dla wielu wydawnictw prasowych i książkowych, m.in. do przewodników historycznych: „Rzym i jego czarna arystokracja” Wojciecha Ponikiewskiego, „Barcelona. Miasto. Ludzie. Książka. Film” oraz „Praga. Miasto magiczne” autorstwa Marka Pernala. Były wieloletni szef działu foto Gazety Wyborczej i kierownik agencji fotograficznej Agencja-Gazeta.

Katarzyna Puchalska

Animatorka i producentka projektów kulturalnych, kuratorka wystaw, koordynatorka warszawskich obchodów rocznicy wyborów 4 czerwca 1989; pracuje w Domu Spotkań z Historią.

Krzysztof Gołuch „Hotel”

Pośród wielu egzystencjalnych pytań, z jakimi mierzymy się podczas naszego życia, to jedno wydaje się być najważniejsze – w jakim celu co ?

Świata nie obchodzi nasze zdanie na temat własnych narodzin czy śmierci. Żyjemy zgodnie regułami, na które nie mamy wpływu, a jedyne co możemy zrobić, to starać się je zrozumieć. Wszystko czego doznamy pomiędzy punktem początkowym i końcowym, składa się na nasze życie. Wypełniamy je walką o cel, a nasze osiągnięcia czyli majątek, tytuły, potomstwo, oddalają nas od pustki i bezsensu bycia.

Niepełnosprawni to ludzie, dla których ta fundamentalna potrzeba – nadania swojemu życiu sensu, jest szczególnie ważna. Nie mogąc ścigać się w walce o osiągnięcia z tak zwanymi  sprawnymi, wydają się być na straconej pozycji. Nic bardziej mylnego. Praca to jedna z podstawowych wartości w ich życiu. Potrafi przynieść zmęczenie, ale i satysfakcję. Zabiera czas, oddając w zamian poczucie bycia potrzebnym, przydatnym, istotnym. Dzięki niej mogą być z siebie dumni zyskując nagrodę nieprzeliczalną na żadną walutę świata – poczucie godności.

Zoptymalizowany świat, w którym żyjemy dąży do minimalizacji wysiłków i maksymalizacji efektów. Już dziś roboty przejmują zawody, które do tej pory wykonywali ludzie. Punkt ciężkości przenosi się z pracy na konsumpcję. Powszechnie akceptowanym ideałem jest pracować jak najmniej, zarabiać jak najwięcej i przede wszystkim konsumować.

Na tym tle cykl fotografii Krzysztofa Gołucha dokumentujący pracę osób niepełnosprawnych jest refleksją nad przeznaczeniem człowieka. Statyczne postacie ze zdjęć są jakby zatrzymane w czasie. Nikt tutaj nie biegnie, nie spieszy się, nie walczy z czasem. Niespieszna praca, otoczona barwą i oblana światłem, nie ma tu końca. Nie znajdziemy tutaj nic zbytecznego a czystą kompozycję buduje kolor. Autor od ponad piętnastu lat zajmuje się w swojej twórczości tematyką niepełnosprawności. Nie jest to jednak zimna relacja obserwatora przychodzącego z zewnątrz lecz bliski, emocjonalny i delikatny sposób patrzenia artysty.

Fotografia Krzysztofa Gołucha ewoluował stopniowo. Jego cykl Rugby (przedstawiający niepełnosprawnych sportowców) i przede wszystkim książka fotograficzna „Co Siódmy” są zapisem długoletniej pracy, którą autor poświęcił tej tematyce. Przypomina w nich zgodnie ze statystykami, że co siódmy z nas jest osobą niepełnosprawną. Aktualny dobrostan nie znaczy wcale, że przez cały czas trwania naszego życia będziemy zdrowi. Bez wątpienia pomoc osobom niepełnosprawnym jest dla autora zdjęć życiowym posłannictwem, co potrafiło docenić jury foto konkursu Unii Europejskiej, w którym to Krzysztof Gołuch otrzymał pierwszą nagrodę.

Zdjęcia z cyklu „Hotel” powstały w ciągu 3 lat Zakładzie Aktywności Zawodowej w Katowicach. Przedstawiają osoby niepełnosprawne zatrudnione w specjalnie do tego celu stworzonym Hotelu. Wszyscy pracownicy za wykonywaną prace otrzymują wynagrodzenie.

Krzysztof Gołuch w swej opowieści o niepełnosprawnych ujawnia, w jaki sposób praca nadaje życiu człowieka cel. Dzięki temu droga nie jest już taka ciężka i wyczerpująca.

Michał  Szalast, kurator wystawy

Śląsk to miejsce, gdzie praca jest ściśle powiązana z życiem społecznym ludzi mieszkających na tej ziemi. Ślązacy są znani z ciężkiej pracy w kopalniach, hutach oraz w przemyśle ciężkim, który do niedawna królował na Śląsku. W wielu opracowaniach możemy spotkać się z określeniem- „śląski etos pracy”. Pracować na Śląsku musiał każdy, choć do niedawna funkcjonowali także ludzie niepełnosprawni, którzy pomimo chęci i zaangażowania nie mogli pracować.  Wiele osób niepełnosprawnych intelektualnie ze względu na swoje ograniczenia nie może wykonywać pracy zawodowej. Od kilu lat w Polsce, jak również i na Śląsku, powstają różnorodne miejsca, w których osoby niepełnosprawne mogą pracować. Jednymi z takich miejsc są Zakłady Aktywności Zawodowej jak na przykład św. Marcin w Katowicach, zatrudniający osoby niepełnosprawne. Zakład Aktywności Zawodowej, prowadzi hotel oraz świadczy usługi gastronomiczne. To miejsce, daje pracę, rehabilitację osobom niepełnosprawnym. Podjęcie pracy dla nich jest kolejnym etapem trudnej drogi, jaką muszą pokonać w swoim życiu, by normalnie żyć.

Krzysztof Gołuch – urodzony w Rudzie Śląskiej. Mieszka i pracuje w Knurowie. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach – Wydziału Pedagogiki i Psychologii, Akademii Humanistyczno-Technicznej w Bielsku Białej oraz Uniwersytetu Śląskiego Instytutu Twórczej Fotografii w Opawie (Czechy). Obecnie student studiów doktoranckich na tejże uczelni. Nagrodzony „Laurem Knurowa” w 2009 roku. Dwukrotny stypendysta Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury w latach: 2008 i 2014. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Laureat wielu konkursów fotograficznych w kraju  i zagranicą. Zajmuje się fotografią dokumentalną i reportażową, której głównym tematem jest człowiek, autor książki fotograficznej „Co siódmy”.

Michał Siarek „Alexander”

„Alexander” jest opowieścią skupioną wokół relacji polityki, historii i kultury, w konstrukcji narodowych mitologii w (Byłej Jugosławiańskiej) Republice Macedonii – kraju  do niedawna nieuznawanym pod własną nazwą, uwikłanym w spór o dziedzictwo tak odległe, że prawie nierzeczywiste.

Jedną z pierwszych rzeczy które zobaczyłem w Skopje była budowa 25-metrowej figury wojownika na koniu, o której dowiedziałem się później, że przedstawia Aleksandra Wielkiego. Ale współczesna Macedonia powstała w 1945 r., jako jedna z sześciu republik Federacji Jugosłowiańskiej, i wzięła swoją nazwę od jednej z trzech geograficznych Macedonii, a nie starożytnego królestwa.

Mimo pokojowego odłączenia od ogarniętej wojną Jugosławii w latach 90-tych, samodzielna już republika popadła w głęboki spór o nazwę i symbole narodowe z Grecją. Niemal 2500 lat po śmierci legendarnego króla-zdobywcy jego dziedzictwo stało się przedmiotem konfliktu pomiędzy dwoma narodami, które uważają się za jego spadkobierców.

 

W 2009 roku macedoński Premier Nikoła Gruewski ogłosił projekt architektoniczny Skopje 2014, wyznaczając zaskakujący kierunek. Pomnik wojownika na koniu był centralnym punktem nowej polityki tożsamości, która miała przybliżyć stolicę współczesnej Macedonii do jej antycznego pierwowzoru z czasów Aleksandra. Zdaniem autorów, zmiany “miały przekazać mieszkańcom, że ich tradycja architektoniczna ma głębokie korzenie, sięgające co najmniej dwóch i pół tysiąca lat wstecz”.

W zaledwie kilka lat później publikacja nagrań rozmów telefonicznych ujawniła, że partia rządząca dopuściła się ogromnych defraudacji, kumoterstwa i nepotyzmu, manipulowała wynikami wyborów i stale podsłuchiwała 20.000 obywateli, żeby utrzymać się u władzy, a historia o starożytnym dziedzictwie była  wygodną zasłoną dymną. Opozycja, która doszła do władzy na fali protestów obiecała przywrócić rządy prawa i zakończyć trwający 27 lat konflikt z Grecją, która blokowała akcesję Macedonii do NATO oraz rozpocząć negocjacje akcesyjne z Unią Europejską.

13-go lutego 2019 kraj został formalnie uznany jako Republika Północnej Macedonii. Stosownie do tak zwanej Umowy Prespańskiej, Macedonia wycofała się ze wszystkich roszczeń do starożytnego dziedzictwa, kończąc spór. Nowy Minister Kultury zarządził rewizję projektu Skopje 2014, to znaczy rekonstrukcje, usunięcia I reorganizacje placów, pomników i fasad, które nie tak dawno wzniesiono za astronomiczną sumę 750 milionów euro. Skazany były Premier Nikoła Gruewski uciekł z kraju i otrzymał azyl polityczny na Węgrzech. W kraju trwają procesy członków jego gabinetu. 

Michał Siarek (ur. 1991 r.). Fotograf dokumentalny zainteresowany geopolityką, historią i narodowymi mitologiami. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Jego debiutancki projekt pt. “Alexander” skupiony jest na mechanizmach władzy i reprezentacji w państwach narodowych, na przykładzie Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii. Nagrodzony The New East Photo Prize 2016 (UK) oraz FIDAL Youth Photography Award (FR). Książka “Alexander” była nominowana do Luma Dummy Book Award 2018 (FR), La Fabrica / Photo London Dummy Award 2018 (ES / UK) oraz MACK First Book Award 2019 (UK).

Adam Tuchliński „I Love You All the Time"

I Love You All the Time

Spójrz mi w oczy. Zobacz kim jestem. Popatrz dokąd dotarłem. O co walczę. Co osiągnąłem. Przed aparatem jestem z siebie dumny. Swojej pozie i minie daję cały swój głos. Żeby było mnie słychać. Dobrze widać. Żebyś mnie polubił. 

„Spójrz mi w oczy”. Od tego też zaczyna się sesja. Trochę, żeby przełamać lody. Żeby się poznać. Zobaczyć. Każda sesja to spotkanie. Dwie osoby patrzą na siebie. Jedna „pozuje”. Daje z siebie wszystko. Musi zaufać drugiej.

Druga osoba – fotograf. Uważnie obserwuje. Poznaje i utrwala to, co zostaje dla niego odkryte. To może być odwaga ale i nieśmiałość, czasem radość, czasem powaga na granicy smutku. Fotograf może mieć dodatkowy pomysł na sesję. Szczególnie tu, gdy większość zdjęć miała ukazać się w prasie. Miały wystąpić obok słów wypowiadanych przez bohaterów zdjęć. Z tekstem bywa prościej „dowiedzieć się” czegoś o kimś. Możemy przeczytać czego ktoś dokonał, jakie ma przekonania, dlaczego interesuje się nim prasa. 

„I Love You All the Time” to wybór najciekawszych portretów, które Adam Tuchliński wykonał przez ostatnie siedem lat. Same twarze, bez tekstów, wypowiedzi. Widz/czytelnik ma przed sobą drugą osobę. Większość patrzy prosto na nas. Są tacy, jak my. Jak w tej piosence: patrzysz i wszystko co widzisz, to inny gość. Kocham cię cały czas. [“I Love You All the Time” – Eagles of Death Metal]

Tacy, jak my. Pokazujący się z najlepszej strony obcym ludziom, w tym wypadku widzom. Tak, jak my, kochający i chcący być kochanymi.  

Adam Tuchliński (1980, Białystok) Absolwent Instytutu Twórczej Fotografii  Uniwersytetu Ślaskiego w Opawie (Czechy). Zajmuje się fotografią portretową, dokumentalną oraz reporterską. Od 1999 roku dokumentuje życie mieszkańców krajów Europy środkowo-wschodniej, jest autorem wielu reportaży z Polski, Białorusi Ukrainy i Litwy. Wielokrotny laureat konkursów fotografii prasowej. Współpracuje z magazynami: „Forbes”, „Playboy” oraz „Newsweek Polska”. Członek ZPAF. www.tuchlinski.pl

Kurator: Joanna Kinowska

Huber Humka „Death Landscapes"

Death Landscapes są skażonymi krajobrazami. Zawierają w sobie idylliczność miejsca i jednocześnie noszą piętno traumy wydarzeń, jakich były niemymi świadkami. W pozornie niewzruszonym pejzażu można odnaleźć rysy, pęknięcia, a nawet fizyczne blizny. Traumatyczne wydarzenia, które je pozostawiły, mają różny charakter: od zbiorowych, jak bitwa wojenna czy zamach terrorystyczny, po tragedie dotykające pojedyncze osoby – ofiary seryjnego mordercy. Wybrałem trzynaście takich miejsc i odwiedziłem je w rocznicę tych wydarzeń, z wyjątkiem dwóch, których daty są symboliczne i umowne. Czas i przestrzeń przecięły się. Być może jakaś szczególna aura miejsca determinowała wykonanie fotografii, a kumulująca się siła oraz energia tych miejsc pozwoliły zapisać się na zdjęciu.

Przez pryzmat tych krajobrazów opowiadam historie, które tam się wydarzyły. Zadaję sobie pytania: czy „ścieżka miłości” na wyspie Utøya nadal nią jest po tym jak wsiąkła w nią krew ofiar zamachowca? Jak idylliczność miejsca rozpada się w kontekście traumy, pozostawiając odarty pejzaż? 

Jednakże przede wszystkim jest to opowieść o człowieku, ujawniająca ciemną stronę jego duszy. Zastanawiam się, czy sprzyjające przecięcie czasu i przestrzeni wydobywa ją na światło dzienne? Czy te krajobrazy choć trochę zbliżyły mnie do mrocznej prawdy o człowieku?

Hubert Humka – artysta, fotograf, absolwent Łódzkiej Filmówki. Jego prace były pokazywane w Polsce i za granicą na wystawach indywidualnych i zbiorowych. Między innymi we Francji: w Paryżu w Claude Samuel Gallery (2017); w Lille podczas festiwalu Transphotographiques (2014); w Arles podczas festiwalu “Les Rencontres d’Arles” (2012, 2013); a także w Niemczech, Malezji, Rosji, Wielkiej Brytanii. W Polsce: w Muzeum Współczesnym Wrocław (2018), na Fotofestiwalu w Łodzi (2018, 2016), w Leica 6×7 Gallery w Warszawie (2018), na festiwalu Interphoto w Białymstoku (2015), a także w Poznaniu, w Katowicach. Jego fotografie były publikowane również w albumach i magazynach, takich jak: doc! photo magazine, An Eye for an Ear, Fotografia. Hubert Humka jest także laureatem międzynarodowych konkursów: Prix Bob Calle (2019), Encontros da Imagem (2015), Moscow International Foto Award (2015), Prix Voies Off: Selections (2013) The Rencontres d’Arles Off Festival, Photo Diploma Award (2013). Jest autorem dwóch książek: Evil Man (2015) i Death Landscapes (2018).

Tytus Grodzicki „Deglet Nour”

Algieria pozostaje nieodkryta, co czyni ją cenną i mityczną jednocześnie, podobną do kamienia filozoficznego. To muza nieuchwytna zarówno dla swoich dzieci, jak i cudzoziemców. Nikt nie może oprzeć się jej urokowi. Aby do niej dotrzeć, trzeba wykazać się pokorą Ten, kto patrzy na nią z góry, straci ją z pola widzenia. Zobaczy tylko własną pychę.

Yasmina Khadra, fragment z eseju do książki „Deglet Nour”

Tytus Grodzicki po raz pierwszy pojechał do Algierii jako nastoletni chłopiec. Spędził tam ponad rok. Wspomnienia i opowieści z tego czasu towarzyszyły mu w dorosłym życiu. Fotografie pojawiły się nieco później. Tytus Grodzicki wrócił do Algierii po 30 latach, by odszukać znajome miejsca i bliskich ludzi, ale też spojrzeć na Algierię okiem dokumentalisty.

„Deglet Nour” oznacza najdoskonalsze daktyle, a dosłownie „palec światłości”. To światło prowadzi fotografa i prowadzi przez fotografie. Dzięki niemu powstała opowieść z kraju, o którym większość z nas nic nie wie. Odnajdujemy codzienność bez zbędnych emocji i absorbujących odbiorcę wydarzeń. Autor jest blisko, kadruje lekko z dołu, pozostając niewidocznym dla fotografowanych.

Dostrzega bohaterów bez imienia: chłopców grających w piłkę, przytulających się mężczyzn, dyskusje na targu czy parę spędzającą wspólnie czas, ale też kobiety, których obraz wymyka się stereotypom.

Tytus Grodzicki nie patrzy na Algierię z góry. Przygląda się jej uważnie, przywołując znajome krajobrazy i sytuacje. Cierpliwie i z dystansem śledzi współczesny świat, dając przedsmak nieodkrytej Algierii.

Monika Szewczyk-Wittek, Filip Ćwik, kuratorzy wystawy

Tytus Grodzicki urodził się w Poznaniu w 1972, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu (1995), prowadzi swoją firmę w branży doradczo-budowlanej. interesuje się fotografią dokumentalną, uliczną i podróżniczą. Mieszka i pracuje w Poznaniu (Polska) członek ZPAF Okręg Wielkopolski, członek Inicjatywy Fotspot.

Michał Łuczak „11.41"

11.41

ARTEFAKTY*

7 grudnia 1988 o godzinie 11.41 Armenię nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 6.8 w skali Richtera. W kilkadziesiąt sekund życie straciło 25 000 ludzi. W samym Spitaku, który stał się symbolem katastrofy zginęła pod gruzami jedna trzecia populacji. Miasto obróciło się w gruzy, przetrwało tylko kilka bloków mieszkalnych.

Tragedie tej skali przechowuje się w pamięci zbiorowej. Początkowa dokumentacja i relacje ocalałych przechodzą kolejne etapy. Proces jest dynamiczny i często prowadzi do momentu kiedy wtórne obrazy stają się punktem wyjścia dla pamięci, a nie jej efektem. Tragedie i katastrofy wymagają oswojenia, twórczość w tym wypadku może być jednym z narzędzi kształtowania pamięci zbiorowej. Z drugiej strony, codzienna aktywność ludzi, ocalałych z katastrofy, prowadzi do wytwarzania obiektów, czy architektury, noszącej w sobie ślad tej pamięci.

W Spitaku blisko 30 lat po katastrofie wciąż można spotkać prowizoryczne rozwiązania i tymczasowość. Trudno zaufać ziemi, która już raz wszystko obróciła w gruz, trudno też ją opuścić kiedy każda rodzina zostawiła w niej jakąś swoją część.

* dzieła/obiekty/rzeczy/wytwory ludzkiego umysłu i ludzkiej pracy, przeciwieństwo wytworów natury

Materiał  do wystawy 11.41 – Artefakty powstał  w latach 2014-2016 i jest częścią  projektu Stracone terytoria kolektywu SPUTNIK PHOTOS.

W 2016 roku ukazała się książka 11.41 autorstwa Michała Łuczaka i Filipa Springera, stanowiąca zapis dwóch rzeczywistości, w których od 7 grudnia 1988 roku żyją ocaleni z trzęsienia ziemi i ich potomkowie.

Michał Łuczak urodził się na Górnym Śląsku w 1983 roku. Mieszka w Giszowcu, górniczej dzielnicy Katowic, pracuje głównie w Warszawie. Od wielu lat dokumentuje Śląsk i zmiany, które tu nastąpiły po upadku komunizmu w 1989 roku.

W latach 2008–2009 współpracował z Andrzejem Kramarzem przy projektach fundacji IMAGO MUNDI: „Stefania Gurdowa – Klisze przechowuje się” oraz „Stefania Gurdowa – Czas niewinności”. Od roku 2010 jest członkiem kolektywu SPUTNIK PHOTOS skupiającym fotografów z Europy Środkowo-Wschodniej.

Adam Żądło „Opuszczona wieś”, laureat konkursu „Pokaż się”

„Opuszczona wieś”

Lecz to wyeliminowanie krów, racjonalnie słuszne, budzi świadomość, że łąki, wyzbyte ich flegmatycznej, introwertywnie przeżuwającej obecności, są zasmucająco puste.

Stanisław Lem „Kongres Futurologiczny”

„Opuszczona wieś” jest opowieścią o zwierzętach, które przestały być naturalne w naturze, są coraz rzadziej spotykane na wsi i nie znalazły swojego miejsca w mieście człowieka. Ich los ukazuje przemianę jaka zachodzi na naszym gospodarstwie, całej wsi i w nas samych. Dorastałem z nimi. Większość zwierząt została sfotografowana w miejscach, w których tkwią na zdjęciach. Pozostałe przemontowałem ze starszych, pamiątkowych fotografii z rodzinnego albumu. Była to jedyna możliwość, bo zwierzęta te już nie żyją, a chciałem opowiedzieć o nich historie.

Adam Żądło (1993); artysta audiowizualny, absolwent Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Specjalizuje się w animacji, fotografii i filmie. Wychował się na wsi, w swojej twórczości łączy doświadczenie z pracy na roli z wiedzą naukową i najnowszymi technologiami. Czynnie wspierał koła naukowe zajmujące się konstruowaniem cyborga i badaniem przestrzeni kosmicznej. Zwycięzca, finalista i uczestnik kilkudziesięciu międzynarodowych festiwali,  konkursów i wystaw (m.in. SONY, ADOBE, Smithsonian). Stypendysta Sapere Auso, Stypendium Ministra i Stypendium Twórczego Miasta Krakowa.

Sławomir Mielnik „20"

O wystawie 20 można mówić w kategorii fotodziennika, który w skali mikro opowiada o ludziach tu i teraz. Tu i teraz – to dla mnie ostatnie 20 lat pracy jako fotoreporter. 

Moja przygoda z fotografią prasową zaczęła się w 1999 roku w opolskim oddziale Gazety Wyborczej. Następnie pracowałem w Nowej Trybunie Opolskiej oraz współpracowałem z dziennikiem Rzeczpospolita. Przez wszystkie te lata miałem możliwość przyglądać się od wewnątrz zmianom technologicznym, które zachodziły w redakcjach dzienników. Fotografię analogową zamienialiśmy na cyfrową, a czarno – biała  gazeta w krótkim czasie weszła w erę koloru, a następnie zaczęła ukazywać się w raczkującym Internecie.  

Fotografie przedstawione na wystawie 20, to opowieści o sytuacjach jak najbardziej zwyczajnych, można powiedzieć banalnych. Czasem są to wydarzenia, a innym razem chwile „pomiędzy”. Wybierając fotografie z kilku tysięcy negatywów i kilkudziesięciu tysięcy plików cyfrowych nie kierowałem się wagą wydarzenia, lecz szukałem  prawdziwych ludzi, którzy wydawali mi się autentyczni. 

Sławek Mielnik (1980). Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku na kierunku Fotografia oraz Fotografię na Wydziale Operatorskim w Szkole Filmowej w Łodzi. W latach 1999-2003 fotoreporter  Gazety Wyborczej w Opolu, a 2003-2018 fotoreporter  Nowej Trybuny Opolskiej. Od  2011 roku członek Związku Polskich Artystów Fotografików w okręgu dolnośląskim.

Jego prace były pokazywane w Polsce i za granicą na wystawach indywidualnych i zbiorowych. Między innymi: Ratingen, Słubice/Frankfurt, Gdańsk, Wrocław, Gorzów Wielkopolski czy Jelenia Góra. Jest także laureatem międzynarodowych konkursów: IPOTY International Photographer of the Year Awards (2017), Tokyo International Foto Awards (2016), Drone Film Festival (2016), International Photography Awards (2016,2014), Moscow International Foto Awards (2016,2015), a także krajowych nagród: Nagroda Prezydenta Miasta Opola w Dziedzinie Kultury (2014), Grand Press Photo (2013), Ogólnopolski Konkurs Fotografii Otworkowej (2012).

Jest współzałożycielem Fundacji 2.8 oraz współorganizatorem Opolskiego Festiwalu Fotografii.

Tomasz Walczak „Aury śladów"

Cykl „Aury Śladów” nawiązuje do teorii aury dzieła sztuki, autorstwa Waltera Benjamina. Uznał on Aurę za magiczną siłę, wynikającą z unikatowości dzieła w danym czasie i przestrzeni. Warunkiem istnienia owej aury miało być niepoddawanie dzieła sztuki procesowi reprodukcji za pomocą mechanicznego powielania.

Format i charakter prac wystawienniczych – unikatowy pozytyw polaroidowy 8,5×10,7 cm – pobudza do bezpośredniego kontaktu i likwiduje dystans na linii widz-dzieło. Estetyka starej fotografii, połączona z dokumentalnym zapisem przestrzeni miejskiej o niejednoznacznych skojarzeniach, nacechowanym niedopowiedzeniami – które wynikają z zagadkowego charakteru przedstawionych obiektów – silnie oddziałuje na wyobraźnię widza, dając pole do snucia fantazji i własnych interpretacji. Prace zachęcają do zadawania pytań o percepcję czasu i przestrzeni  w fotografii.

„Ślady” to fragmenty przestrzeni, w których dostrzegam trudną do zdefiniowania specyficzną energię, ową aurę wyjątkowości. Na fotografii zyskują one innego wymiaru, stając się obiektami o nowej, tajemniczej tożsamości. Tym samym poczucie istnienia granic czasu, miejsca i przestrzeni w fotografii ulega rozedrganiu        i staje się umowne, zależne jedynie od wyobraźni widza. I to stanowi o sile tego typu fotografii.

  Tomasz Walczak

Tomasz Walczak (1976), mieszka w  Warszawie. Zajmuje się głównie nurtem fotografii dokumentalnej i reportażowej.  Absolwent PWSFTviT w Łodzi i Warszawskiej Szkoły Fotografii. Uczestnik licznych wystaw zbiorowych i indywidualnych. Porusza tematy związane z fenomenologią przestrzeni miejskiej i napięciami występującymi pomiędzy jej składnikami. W swoich ostatnich realizacjach zachęca do podejmowania dyskusji dotyczącej przetwarzania rzeczywistości, czerpiącej z pogranicza świata realnego i fikcji oraz do stawiania pytań o percepcję czasu i przestrzeni w fotografii. 

Marta Rybicka „Under"

Jak się zachowujesz w zatłoczonym miejscu? Oglądasz wszystko i wszystkich, z uśmiechem wypatrujesz innej pary oczu? Wkładasz słuchawki i zatapiasz się w dźwiękach, w radiu, filmie czy kolejnym odcinku serialu? Otwierasz książkę, gazetę, ulotkę, cokolwiek, żeby wzrok schować i odgrodzić przedmiotem od innych? Albo na koniec dnia, gdy wracasz skądś dokądś, kulisz się w sobie, zamykasz oczy i udajesz zniknięcie? 

Co innego, gdy podróżujesz z kimś jeszcze. Mnożycie decyzje jak spędzicie te kilka stacji, przystanków. Zawsze możecie rozmawiać, co już na starcie odróżnia was od reszty tłumu. 

Nie wyjrzycie za okno, bo tam nie ma nic, na czym dałoby się wzrok skupić. To ta drobna wizualna różnica jeżdżenia metrem. Wszystkie interakcje dzieją się wewnątrz wagonu, nic nie ucieka poza. Tłum czasem gęstnieje, przy drzwiach zwykle narasta. Jest pewien niewerbalny system porozumiewania się ciał w pociągu. Zgodnie z kierunkiem jazdy, kiedy przeczuwasz i wiesz kto szuka miejsca siedzącego, albo poznajesz, że ktoś wysiada za dwie stacje. 

Granice prywatności, skrywane uczucia albo na chwilę odpuszczone, wyzwolone, kiedy w tunelu, w pędzie, każdy zajęty sobą, na moment uśmiechasz się do siebie na jakieś wspomnienie, albo wzruszasz czy przypominasz o drobiazgu, którego zapomniałeś w pracy. 

Marta Rybicka jeżdżąc metrem warszawskim o różnych porach, i w różne dni, przez kilka lat podglądała to życie prywatne w miejscu publicznym, w na chwilę wymuszonej wspólnej przestrzeni. Te drobne gesty i miny, te chwile wytchnienia i zamknięcia, te momenty skupienia i otwarcia. A pośród nich sytuacje jak z filmu, snu, innej bajki, jakby niecodziennej. Następnym razem, gdy wejdziesz do autobusu, tramwaju, metra, poczekalni do lekarza, zobaczysz to samo. 

Tomasz Tomaszewski o zdjęciach Rybickiej napisał: „To chyba symboliczna opowieść o naszych małych samotnościach, prywatnej przestrzeni, a równocześnie o potrzebie dotyku, bycia razem, z kimś i przy kimś.” Razem a osobno. Czy to takie ważne, gdzie powstały te zdjęcia? Troszkę może, bo warunki zewnętrzne – światło, dobra pogoda, odblaski, nic tu nie zdziałają. Czy to ważne kto na tych zdjęciach, skąd, dokąd, jakie miasto? Chyba wcale. Patrzymy na twarze, emocje, wyobrażamy sobie, o czym myślą, kojarzymy z czymś co znamy, odnajdujemy się w końcu, myśląc sobie – o, to ja, ja tak zawsze robię.    

Joanna Kinowska

Marta Rybicka – fotograf dokumentalny. Podwójna laureatka GRAND PRESS PHOTO 2019, finalistka GPP 2017. Pracuje jako freelancer. Swoją karierę rozpoczęła dokumentując skutki trzęsienia ziemi na Haiti oraz powodzi w Polsce. Fotografowała życie i warunki pracy w Indiach i Sudanie. Obecnie prowadzi projekty długoterminowe dotyczące bliskości i intymności poddanej różnym próbom – wojnie, chorobie czy współczesnym nawykom. Dokumentuje życie codzienne uchodźców czeczeńskich mieszkających w Polsce w ramach inicjatywy Dzieci z Dworca Brześć oraz Polonię w Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej. Uczestniczka wystaw zbiorowych i indywidualnych w Polsce i za granicą, uczestniczka polskich i zagranicznych festiwali fotograficznych, publikowała w prasie: Newsweek, W sieci, Tygodnik Powszechny, Les Inrockuptibles, Wprost, Al Jazeera, Uroda, Podróże, Voyage. Finalistka Konkursu o stypendia twórcze oraz stypendia z zakresu upowszechniania kultury na 2019 r. przyznawane przez MKiDN. Prowadzi warsztaty fotograficzne dla dzieci. www.martarybicka.pl

Kobiety FOTONU

Wystawa towarzysząca  książce „Kobiety Fotonu” składa się z kuratorskiego wyboru kilkunastu fotografii pozyskanych z archiwów prywatnych bohaterek książki pod tym samym tytułem. 

Przemysł fotochemiczny to przemysł lekki, odpowiedni dla kobiet. W Bydgoskich Zakładach Fotochemicznych „Foton” większość załogi stanowiły kobiety. Budowały powojenną legendę polskiej fotografii analogowej, sukces największego producenta papieru do fotografii czarno-białej i barwnej. W książce „Kobiety Fotonu“ chemiczki, laborantki, księgowe dopowiadają swój rozdział do oficjalnej historii Fotonu. Z pasją mówią o wyborach zawodowych, sytuacji kobiet w przemyśle, a także o miłościach i małżeństwach zawiązanych w ciemni fotograficznej. Swój głos dołączają wybitne artystki fotografki – Teresa Gierzyńska, Jolanta Marcolla oraz Natalia LL, które przez kilkadziesiąt lat pracowały na materiałach Fotonu.

Kuratorka wystawy: Katarzyna Gębarowska 

Autorki książki: 

Małgorzata Czyńska – historyk sztuki, kuratorka wystaw, dziennikarka, pisarka. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autorka książek: „Najpiękniejsze. Kobiety z obrazów”, „Kobro. Skok w przestrzeń”, „Harem metafizyczny. Kobiety Witkacego”, „Dom polski. Meblościanka z pikasami” oraz wywiadu rzeki z Edwardem Dwurnikiem „Moje Królestwo”. Laureatka Nagrody Literackiej „Juliusz” za książkę „Kobro. Skok w przestrzeń”.

Katarzyna Gębarowska – miłośniczka starych zdjęć, badaczka historii fotografii, kuratorka wystaw fotograficznych, wydawczyni książek, fotografka. Doktorantka w IS PAN, stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Prezydenta Miasta Bydgoszczy. Właścicielka Galerii Farbiarnia w Bydgoszczy. Od 2015 dyrektorka Vintage Photo Festival – Międzynarodowego Festiwalu Miłośników Fotografii Analogowej.

Wydawnictwo Fundacji Farbiarnia

Tego Opola już nie ma

Tego Opola już nie ma

Trzy lata temu po raz pierwszy usłyszałem o zbiorze unikatowych fotografii, jaki pozostał po Krajowym Urzędzie Dokumentacji Fotograficznej-Górny Śląsk (Landesbildstelle Oberschlesien), funkcjonującym do 1945 roku w Opolu. Opisałem tę historię, ale już wtedy marzyłem, aby pokazać zdjęcia opolanom.

Niemcy pozostawili nam tysiące fotografii. Dokładnie jest ich 28 tysięcy, a to i tak tylko niewielka część archiwum, które zniszczyła II wojna światowa. Zdjęcia pokazują ludzi, architekturę, ale też ważne wydarzenia dla Opola i całego regionu. Fotografie zachowały ten świat od zapomnienia.

Instytucja, odpowiadająca za dokumentowanie regionu, nie jest znana nawet wielu historykom. Głównie dlatego, że przestała istnieć już w 1945 roku, co gorsza wtedy wskutek nieumiejętnie prowadzonej ewakuacji zniszczono wiele zdjęć i dokumentów. Potem swoje zrobił czas i fakt, że przez wiele lat zdjęcia nie pasowały do teorii o „odwiecznych ziemiach piastowskich”, jak nazywano tzw. Ziemie Odzyskane. Na szczęście nikt nie wpadł na pomysł, aby negatywy, wywiezione do Warszawy, zniszczyć.

Historia zbioru jest pełna zagadek. Nie wiemy, np. gdzie zniknęły filmy, które również powstawały, a dziś byłyby jeszcze większym rarytasem niż zdjęcia. Filmów musiało być sporo, bo ośrodek otrzymał 17 kamer, które rozdysponowano na terenie obecnej Opolszczyzny.

Dziś zdjęcia znajdują się w Warszawie, gdzie trwa żmudny proces ich digitalizacji oraz opisywania przez pracowników Narodowego Archiwum Cyfrowego. Dzięki tej instytucji, a także wsparciu urzędu miasta, na wystawie znajdziecie państwo niepublikowane wcześniej fotografie. Tego Opola w dużej mierze już nie ma, ale na szczęście zostały nam zdjęcia.

Artur Janowski

Szkoła Filmowa z Łodzi

„Twarze, Znaki, Maski”
Zawrotna kariera fotografii zaczęła się od chęci posiadania wizerunków, bo nie ma nic bardziej interesującego dla człowieka jak drugi człowiek. Twarz uobecnia tego, który jest portretowany, dzięki czemu możliwa staje się komunikacją z innym człowiekiem tylko za pomocą jego wizerunku. Nie można pozostać wobec niego obojętnym. Twarz wywołuje różnorakie emocje, coś przypomina, wzrusza, śmieszy. Jaka tajemnica ukryta jest w portretach? Co w nich jest tak niezwykłego, że tak znacząco obecne są w sztuce od jej zarania? Czego ostatecznie, w konfrontacji z nim, może doświadczyć odbiorca dzieła?

Od zawsze obszar twórczych poszukiwań wyznaczają: dążenie do doskonałego odtworzenia wizerunku, ukrycie się za jakimiś maskami oraz dotarcie do psychologicznej prawdy portretowanego.

 kurator Marek Szyryk

Autorzy wystawy:

Dawid Szablewski | Sara Morawska | Agata Hejchman | Adrian Gachewicz | Adrian Jaszczak | Agata Wieczorek | Agata Puławska | Aleksandra Pawłowska | Aleksandra Zaborowska | Alicja Lesiów | Bartosz Fatek | Ida Strzelczyk | Ilona Kmet | Jaga Bjeńkova | Jakub Siedlecki | Julia Bright | Julia Klewaniec | Justyna Miśkowiec | Kamila Solarz | Karolina Golis | Karolina Grabowska | Karolina Okrzesik | Łukasz Pawłowski | Magdalena Pietruszka | Marcela Paniak | Martyna Strzelczyk | Monika Łuczak | Natalia Kościelska | Olga Witowska | Róża Smółka | Tomasz Sajewski |Weronika Sieradzka | Xue Jiang | Piotr Trojanowski.

Wydział Sztuki Uniwersytetu Opolskiego „Czas utrwalony"

Konfrontacja obrazów czasu minionego z doświadczeniem obecności tu i teraz zazwyczaj wywołuje w nas określone emocje. Oglądając fotografię sprzed lat, prowokujemy nasz umysł do rewizji pamięci, ponownego spotkania z iluzorycznym fragmentem świata, wyznaczonego prostym kadrem. Jego sztywne ramy rozpycha istota tamtej chwili dzięki fizycznym sztuczkom potwierdzania rzeczywistości przedobiektywowej. Fotografia przenika czas, wymaga czasu, zyskuje z czasem, opiera się jego bezwzględnemu dyktatowi. Pojęcie czasu i trwania wymyka się prostym definicjom, a jego bezustana zmiana prowokuje nas do zatrzymania i głębszej refleksji, wykraczającej poza materialność kartki papieru pokrytej emulsją światłoczułą. 

Dla autorów tej wystawy szybko stało się jasne, iż medium fotografii jest jedną z wielu możliwości spotkania z tym co minione. Roztwór formaliny, niebiodegradowalny plastik, opuszczone mieszkanie, lód czy też kamień – posiadają zdolność akumulacji, równie skuteczną, jak sama fotografia.

Wszystkie prezentowane na wystawie projekty zostały zrealizowane w ramach zajęć z fotografii pod artystyczną opieką dr hab. Grzegorza Gajosa.

Autorzy wystawy:

Marta Balsam | Bartłomiej Karwat | Ewelina Kędzia | Weronika Kłoś | Natalia Kurzyńska | Maciej Mazur | Karolina Mesjasz | Denis Metelin | Maryna Siemtsova | Martyna Spólnicka | Maciej Spólnicki | Emilia Święcka | Anastasiia Tryhubova | Klaudia Woźniak | Anastasiia Volochai | Grzegorz Gajos.

Fotoklub Opole

Fotoklub Opole działa przy Oddziale Regionalnym PTTK Śląska Opolskiego. Skupia zarówno fotografów amatorów o różnym stopniu zaawansowania, jak i fotografów profesjonalistów. Dla niektórych fotografia jest pasją uprawianą od święta, dla innych codziennym zawodem, dla artystów formą wypowiedzi twórczej.

Fotografia krajoznawcza w naszym regionie ma wieloletnie tradycje. Grupa fotografów, działająca w ramach Fotoklubu, kultywuje te tradycje, dokumentuje dorobek kulturowy, dziedzictwo oraz walory krajoznawcze regionu i kraju.

Autorzy wystawy:

Roman Baran | Jacek Baranowski | Ludwik Bednarz | Roman Hlawacz | Mirosław Mokrzycki | Bartek Paliga| Krzysztof Spałek

Opolskie Towarzystwo Fotograficzne

Wystawa członków Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego „CZAS UTRWALONY” jest próbą przywrócenia pamięci o miejscach, kulturach, religiach. Fotografie budzą refleksje o korzeniach, są echem poszukiwań tożsamości i własnego miejsca na ziemi. Domu. Poszukiwania te pomagają odkrywać nieznane i nieoczekiwane pamiątki z piętnem przeszłości. To w końcu utrwalenie ulotności ludzkiej egzystencji. Kruchość chwil, które dzięki fotografii udaje się utrwalić w czasie. 

Tegoroczne hasło Opolskiego Festiwalu Fotografii stało się impulsem do refleksji i poszukiwań śladów posiadających walor dokumentalny. Wystawa zbiorowa członków OTF jest swoistą mozaiką spojrzeń na pojęcie czasu i sposobem na jego utrwalenie w fotografiach.

Autorzy wystawy:

Anna Czarnecka | Dariusz Nowicki | Grzegorz Szewców | Jolanta Smerkowska-Mokrzycka | Katarzyna Kasperek | Katarzyna Mogilnicka | Krystyna Gerc | Krzysztof Gorek |Małgorzata Piechatzek | Marcin Szewczak | Marek Wieliczko | Marzena Tomaszewicz |Mirosław Mokrzycki | Tomasz Ksiądzyk

Skip to content