9 OFF / Tomasz Walczak „Aury śladów”

Ilu widzów –  tyle interpretacji, opinii – i to jest wspaniałe. (…) Opis do Aury Śladów jest swego rodzaju kierunkowskazem, by widzowie „złapali” ślad, a nie błądzili w gęstwinie domysłów.

Wywiad Agnieszki Plech z Tomaszem Walczakiem autorem wystawy „Aury śladów″

  • Czy to przypadkowe odnalezienie archiwalnego już dzisiaj aparatu przywiodło Cię do realizacji tego eksperymentalnego projektu czy też najpierw pomysł zmusił Cię do wyszukania odpowiedniego narzędzia? 

Planując każdy cykl fotografii zawsze zastanawiam się jakimi narzędziami mogę go zrealizować, by najlepiej służyły mojej wizji. Co było pierwsze – jajko czy kura..? W tym konkretnym projekcie punktem wyjścia był ściśle określony materiał światłoczuły, jakiego chciałem użyć, czyli nieprodukowane już ostatnie sztuki filmów Polaroid Chocolate.  Charakterystyczna sepiowa poświata tych odbitek sprawia, że pełne są wizualnej poezji. Obraz wypełnia magia miejsca, a aura fotograficzności emanuje z tych niewielkich kadrów. Wybór materiału był bardzo świadomy i miał służyć założeniom koncepcyjnym tego cyklu. Duży, nieporęczny sprzęt fotograficzny czyli kamera 4×5” jakiej używam od wielu lat to drugorzędna sprawa – to jedynie narzędzie użyte w konsekwencji wyboru Polaroidów. Poza tym – fotografując pejzaż miejski tego typu aparat sprawdza się wyśmienicie. Jego możliwości techniczne, tj. wykorzystanie pokłonów, funkcji tilt i swing czy opcja użycia staroświeckich, mosiężnych obiektywów sprzed ponad 100 lat – to wszystko pomaga w realizacji mojej wizji. Bardzo trafnie opisał to Marek Szyryk, jako „określoną i wybraną metodą zdejmowania wizerunków przestrzeni”. Praca z kamerą wielkoformatową ma właśnie temu służyć. Począwszy od medytacji miejsca i powolnego wyboru kadru, przez rzemieślniczy charakter pracy. Patrząc na matówkę kamery dopracowuję kadr. Ważny jest dla mnie również humanistyczny aspekt pracy nad samym sobą w czasie wykonywania zdjęcia. 

  • Zdjęcia z Twojego projektu są jednym wielkim niedopowiedzeniem… Czy miałbyś ochotę udzielić jego odbiorcom jakichś wskazówek interpretacyjnych?

W moich ostatnich realizacjach chętnie podejmuję temat związany z fenomenologią przestrzeni miejskiej. Przestrzeni w której funkcjonujemy na codzień, w której człowiek pozostawia ślad swojego istnienia. Przestrzeni wspólnot, które tworzymy – przestrzeni symbiozy z budynkami, parkami, ulicami. Ludzkość od zarania dziejów zakładała osady i miasta w miejscach o wyjątkowych właściwościach. Bardzo ważnym elementem był wyjątkowy i swoisty duch miejsca – genius loci. Ten duch i specyficzna energia jest wokół nas – miasto jest miejscem duchowym. W tych pracach skupiam się na poszukiwaniu aury miejsc, które codziennie mijamy, aury w przestrzeni tworzonej przez nas – ludzi. Chcę by inni też odkryli ową aurę wyjątkowości miejsca, by jej doświadczali. Z drugiej strony – format i charakter prac wystawienniczych tj. unikatowy pozytyw polaroidowy 8,5×10,7 cm, pobudza do bezpośredniego kontaktu i likwiduje dystans na linii widz-dzieło. Obraz z biegiem lat się zmienia, degraduje, blaknie i przyjdzie moment gdy zniknie. Podobnie jak my – przechodzimy, zatrzymujemy się na chwilę i znikamy. Prace zachęcają do zadawania pytań o percepcję czasu i przestrzeni  w fotografii.

  • Czy milsze byłoby usłyszeć o sobie, że jesteś dokumentalistą czy autorem sztuki abstrakcyjnej?

W „Aurach Śladów” świadomie łączę estetykę starej fotografii z dokumentalnym zapisem przestrzeni miejskiej. Przez niejednoznaczne skojarzenia, niedopowiedzenia, zagadkowy charakter przedstawionych obiektów – podejmuję próbę oddziaływania na wyobraźnię widza, dając pole do snucia fantazji i własnych interpretacji. „Ślady” to fragmenty przestrzeni, w których dostrzegam trudną do zdefiniowania specyficzną energię, ową aurę wyjątkowości. Na fotografii zyskują one innego wymiaru, stając się obiektami o nowej, tajemniczej tożsamości. Tym samym poczucie istnienia granic czasu, miejsca i przestrzeni w fotografii ulega rozedrganiu i staje się umowne, zależne jedynie od wyobraźni widza. To wszystko sprawia, że trudno jest mi jednoznacznie definiować co jest mi bliższe – dokumentalizm czy abstrakcjonizm? W interpretowaniu pejzażu miejskiego na nowo widzę duży sens, jesteśmy wówczas skłonni zaprosić widza w ciekawą podróż. Największą siłą tego typu fotografii jest właśnie droga, którą przemierzamy, i która może nas doprowadzić w bardzo ciekawe, nowe miejsca.

  • Spotykamy się czasem wszyscy z poglądem, że fotografia nie wymaga słownego komentarza. Tymczasem coraz częściej spotykamy się z tym, że projektom fotograficznym towarzyszą opisy. Jaką funkcję pełni autorski tekst w projekcie Aury śladów? 

Ilu widzów – tyle interpretacji, opinii – i to jest wspaniałe. Opis do Aur Śladów jest swego rodzaju kierunkowskazem, by widzowie „złapali” ślad, a nie błądzili w gęstwinie domysłów. Gdy widzimy tabliczkę z nazwą miasta, do którego wchodzimy – wiemy, już że jesteśmy w konkretnej metropolii. Jednak każdy z nas wybierze inną ulicę, którą podąży by poznać miasto. Z drugiej strony ucieszyłbym się, gdyby tekst autorski został całkowicie zignorowany przez potencjalnego widza, zapraszając go tym samym do samodzielnej przechadzki przez miejsca, ślady… drogą o niejednoznacznym kierunku…

Zapraszamy na wernisaż wystawy Tomasza Walczaka „Aury śladów″, 18 października 2019 r. godz .17:30, Centrale Muzeum Jeńców Wojennych w Opolu 

Udostępnij: