WYSTAWY

Bogdan Dziworski „f/5.6“

Zdjęcia Bogdana Dziworskiego należą do kanonu polskiej fotografii powojennej. Te czarno-białe ujęcia przedstawiają chwile z życia zwykłych ludzi: młodych i starych, ładnych i brzydkich, w pracy czy podczas relaksu. Ich scenografią są polskie miasta i miasteczka, choć od czasu do czasu autor uwieczniał też sceny z miast zagranicznych. Ze swoistym dystansem i poczuciem humoru przywraca wspomnienia o codziennym życiu minionych dekad. Jego fotografie – na pozór klasyczne w formie i treści – często zaskakują nowatorskością i refleksem, nie wspominając o warsztacie Dziworskiego – jednego z najważniejszych twórców polskiego filmu dokumentalnego II połowy XX w. 

O artyście

Bogdan Dziworski urodził się w Łodzi w 1941 roku. W 1965 roku ukończył Wydział Operatorski w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi. W 1994 roku otrzymał tytuł doktora, a w 2002 profesora zwyczajnego. Wykładowca PWSFTViT w Łodzi, Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i Warszawskiej Szkoły Filmowej. Współpracował z Polską Kroniką Filmową, łódzką Wytwórnią Filmów Oświatowych oraz Przedsiębiorstwem Realizacji Filmów „Zespoły Filmowe”. Jest autorem wielu filmów dokumentalnych, poświęconych głównie tematyce sportowej. Wiele z nich osiągnęło status „kultowych” i ma do dziś swych wielbicieli. 

Dziworski, uważany za mistrza fotografii ulicznej i porównywany do Henri Cartier-Bressona, nigdy nie traktował fotografii jako profesji. I choć nie rozstawał się ze swoim aparatem Leica – twórczość fotograficzna była dla niego dopełnieniem zawodu operatora, scenarzysty i reżysera filmowego. Jego praca z obrazem ruchomym ma bezpośrednie odzwierciedlenie w zapisie fotograficznym – estetyka jego jest zdjęć jest przesiąknięta duchem polskiej szkoły filmowej.

Przez wiele lat Dziworski robił swoje zdjęcia „do szuflady” – nie organizował wystaw, nie publikował ich. Jego pierwszy album wydano już na początku lat 80-tych w Wiedniu, ale na pierwsze polskie wystawy czekaliśmy kolejnych dziesięć lat, a na wydawnictwo – dwadzieścia.

Obecnie Bogdan Dziworski jest reprezentowany przez 6×7 Leica Gallery Warszawa – wydawcę albumu f/5.6 i organizatora wystawy pod tym samym tytułem.

f/5.6

Te zdjęcia będą odkryciemwiele z nich publikowanych jest po raz pierwszy. Czarno-białe, robione Leicą, obiektywem 50 mm. Najczęściej z przesłoną 5.6 (stąd tytuł albumu). 

Łódź, lata 60. Ludzie na ulicy, na podwórzach kamienic, w parku, w wesołym miasteczku. Wyraziste twarze, miny, gesty. Gra międzyludzka, przypominająca taniec,  mająca coś z miłosnego rytuału, także coś z cyrku. Świat zaskakujący. Zaskakuje również sam dobór zdjęćz łódzkiego Parku Poniatowskiego przenosimy się do Central Parku w Nowym Jorku.  

W pierwszym momencie wydaje się, że te czarno-białe, rodzajowe sceny z ulic i podwórek są reportażem z jakiejś odległej cywilizacji. Ale choć te zdjęcia są pełne obyczajowego szczegółu, nie dominuje w nich spojrzenie socjologa. Nie chodzi w nich o Polskę. Nie jest to ani kolejny sąd nad PRL-em, ani nostalgiczny powrót do czasów młodości. Napięcie wynika tu z relacji fotografa z rzeczywistością. Niezależnie od tego, kiedy i gdzie te zdjęcia zostały wykonane, każde z nich jest całym światem, który obnaża się przed nami, uchwycony w niepowtarzalnym momencie.

Moje zdjęcia z tamtej epoki nigdy nie są inscenizowanemówi DziworskiOne są wychodzone. Dzień w dzień, bywało, po osiem godzin fotografowania. Zbyszek Rybczyński mówił: gdziekolwiek pójdę, coś ciekawego się wydarza. Tak też było ze mną. Najpierw nic się nie dzieje. Potem dopiero, jeżeli masz cierpliwość, zaczyna się taniec z rzeczywistością. Niby wszystko się skończyło, normalny człowiek mówi ”do widzenia”, a właśnie wtedy trzeba robić zdjęcia! I następuje ten jeden momentbressonowskie ”było-minęło”. Po długich treningach można go wyprzedzić o ułamki sekundy. Fotografowanie jest czyhaniem na tę jedyną chwilę, kiedy rzeczywistość się sama ustawi. Do tego trzeba mieć szczęście. I ja je mam. Obserwuję dwa plany, zgrywam je ze sobą. Trzy – to niebywałe szczęście, które ci wchodzi w kadr. Reżyser mógłby to sobie ustawić – ja wyczekuję. 

Fragmenty eseju Tadeusza Sobolewskiego „Taniec rzeczywistości”, zamieszczonego w albumie „f/5.6” 

Ewa Andrzejewska „Miejsca"

Lustro czy inscenizacja ?

„Okno czy lustro ?” Z dawna rozważane i kontynuowane do dzisiaj elementy dylematu powstawania i funkcjonowania obrazu fotograficznego. W stosunku do twórczości Ewy Andrzejewskiej poszedłbym dalej dodając jeszcze jeden człon przesuwając pierwszy na plan dalszy. Lustro czy inscenizacja? A więc lustro – złudzenie odbicia w obrazie fotograficznym wnętrza artysty. Jego możliwie wszelkich przymiotów duchowych i intelektualnych często nakierowanych w stronę pierwiastków zawierających charakter epistemologiczny czy wręcz do gnozy, a więc poznawania samego siebie. Autorka niniejszych fotografii zdaje się zaprzeczać koncepcji okna, mówiąc, że świat na jej obrazach nie jest taki jakim jest, lecz taki jaki odbija się w lustrze jej osobowości. Świat zupełnie odmienny od tego niż postrzegany potocznie. Zwyczajne drzewa i trawy łąk zamieniają się w fotografii Ewy Andrzejewskiej w dżungle i sawanny pozwalając nam przeżywać wraz z nią wędrówki po obszarach nam nieznanych. Jej fotografia bowiem wydaje się być całym systemem krzywych zwierciadeł , który w niesłychanie szlachetny sposób odbija dla nas własną rzeczywistość. Świat fantasmagorii. Andrzejewska w swojej fotograficznej wizji miasta potrafi zamieniać niewielkie pojedyncze budynki w bryły zamków wyrastających ponad horyzonty ulic i broniących swoich tajemnic ludzkich wnętrz. Realizacji tego rodzaju wyobraźni fotograficznej służy artystce nie tylko wrażliwość, głęboka wiedza i wieloletnie doświadczenie pozwalające używać świadomie stosowanego w sztuce tak zwanego chwytu uniezwyklenia.

I tu przeszedłbym do elementu inscenizacji, którą kojarzymy zwykle z autorskim procesem organizacji elementów na planie zdjęciowym. Otóż patrząc na obrazy fotograficzne Ewy Andrzejewskiej wydaje się, że jej fotograficzny świat, nie tracąc niczego z bezpośredniości fotografii inscenizuje się sam. Powstają zatem jakby dwie sfery świata – widzialna i niewidzialna. Dająca się poznać i częściowo niepoznawalna. Fotografia artystki bywa jakby wyznaniem wiary w istniejący niezbywalny dla niej element transcendencji.

Usilne poszukiwanie światła odpowiedniego dla realizacji swoich zamierzeń. Klarowne kadry zamykające w sobie niewiadomo ,który zapisywany właśnie element rzeczywistości. Czy ten, który istnieje obiektywnie, czy ten, który jest w niej – odtwórczy i twórczy zarazem. Wszystko to Ewa Andrzejewska czyni za pomocą czystej, analogowej techniki fotograficznej. Stosuje najprostsze narzędzia tworząc swoiste unikalne, głębokie i piękne „niedoskonałe „ obrazy obarczone piętnem błędu wynikającego z niedoskonałości, jakby „niedoprogramowania” ręki ludzkiej na przekór precyzji zdehumanizowanych współczesnych cyfrowych technologii. Czyni z owych „skaz” jakościowych apoteozę unikalnego charakteru jej fotografii. Istnienie negatywu (jak twierdzi) – materialnego, namacalnego obiektu, który zawiera w swoim cieniutkim wnętrzu całą tajemnicę uderzenia światła w zapisującą je emulsję. I ciemnia fotograficzna. Miejsce magiczne. Miejsce swoistego odosobnienia pozbawione wszelkich szumów zewnętrznej cywilizacji. Ręcznie składany wywoływacz ze starych receptur. Jakby jałowa, bezludna wyspa ,na której udaje się dzięki ręcznej uprawie wyhodować nowe i szlachetne owoce.

A więc paradoks: rzeczywistość czy fikcja potwierdzona czystym, obiektywnym obrazem fotograficznym, ale w jakże odmiennym kształcie i szlachetnością stylu. Czy przypadkiem klamrą nie objawia się tu element okna? Zapisanie czy opisywanie lub też interpretacja świata…? 

Wojciech Zawadzki

Ewa Andrzejewska

Urodziła się 28 stycznia 1959r.
Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego  oraz Wyższego Studium Fotografii w Warszawie. Od 1996r. należała do Związku Polskich Artystów Fotografików (nr leg. 719) 

Zawodu fotografa uczyła się w zakładzie Zenona Auksztulewicza w Zgorzelcu. W 1983r. podjęła pracę w Domu Kultury w Zgorzelcu, jako instruktor fotografii. Prowadziła klub fotograficzny „Nadir”. W 1990 r. przeprowadziła się do Jeleniej Góry i jako instruktor fotografii rozpoczęła pracę w Wojewódzkim Domu Kultury w Jeleniej Górze (późniejszym Regionalnym Centrum Kultury i od 2002 r.  Jeleniogórskim Centrum Kultury).
Wraz z Wojciechem Zawadzkim, który pracował w jeleniogórskim domu kultury na równoległym stanowisku instruktora fotografii, zajmowała się organizacją Biennale Fotografii Górskiej w Jeleniej Górze,  (od VII do XIX edycji), z towarzyszącymi mu pleneram górskimi w Karkonoszach, Górach Stołowych i Rudawach Janowickich. Była również współorganizatorką  Jeleniogórskiej Wszechnicy Fotograficznej  oraz wystaw fotografii w Galerii „Korytarz” przy JCK w Jeleniej Górze.  Wspólnie z W. Zawadzkim zajmowała się  organizacją Wyższego Studium Fotografii w Jeleniej Górze, przekształconego następnie w Jeleniogórską Szkołę Fotografii.   

W fotografii interesował ją szeroko pojęty krajobraz. Fotografie górskie wykonywała w Karkonoszach, Rudawach Janowickich, Górach Stołowych, Pieninach i Tatrach.  Ważne miejsce w jej twórczości zajmował również krajobraz miejski. Wiele jej fotografii powstało w Jeleniej Górze i jej najbliższych okolicach. W Maciejowcu wykonała cykl fotografii w parku, z kaplicą i pałacem. Jako stypendystka Ministra Kultury i Sztuki wykonała wiele fotografii z okolic Jeleniej Góry: Kromnowa, Lubawki, Kilkanaście jej fotografii powstało poza Jelenia Górą, m. in. w Warszawie i  Krakowie (cykl z Kazimierza) a z bardziej egzotycznych –  na greckiej wyspie Santorini. Fotografowała naturę: trawy, paprocie, drzewa.

Ważną częścią jej pracy artystycznej była działalność portretowa. W latach 90. we współpracy z etnologiem Henrykiem Duminem, zrealizowała  fotograficzny cykl pt.: „Artyści wiejscy”, z portretami  artystów ludowych. 100 fotografii tego zestawu znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
W garażu przy ul. Daszyńskiego zorganizowała studio portretowe, które nazwała imieniem Witkacego. Wykonała w nim wiele portretów osób, z którymi była zaprzyjaźniona.
Przez całe życie wykonywała również autoportrety.

Fotografie wykonywała wyłącznie tradycyjną metodą, za pomocą kamer wielkoformatowych – Icą o formacie kliszy  9×12 cm lub  Toyo o formacie 4 x5 cali. Fotografie  z negatywów  wykonywała na papierze fotograficznym w ciemni; odbitki tonowała. Prezentowała zarówno styki jak i powiększenia.

Zmarła 21 sierpnia 2017r. 

Od 1989 r. zrealizowała wiele wystaw indywidualnych w kraju i za granicą,  brała udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych, uczestniczyła w  najważniejszych wystawach polskiej fotografii w kraju i za granicą.                                

Fotografie Ewy Andrzejewskiej znajdują się w zbiorach: 

Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Przyrodniczego Karkonoskiego Parku Narodowego, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Hünfeld w Niemczech 

Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze,  Muzeum Fotografii w Odense w Danii, Galerii „Le Parvis” we Francji, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie,  Biura Wystaw Artystycznych w Jeleniej Górze

W 2009 r. Ewa Andrzejewska odznaczona została odznaką „Zasłużony dla kultury polskiej”. W 2017 r. otrzymała nagrodę Marszałka Województwa Dolnośląskiego za wybitny wkład twórczy w rozwój polskiej fotografii.

 opracowała Joanna Mielech

 

Wojciech Zawadzki „Miejsca"

W swoich fotografiach Zawadzki ujawnia romantyczną wrażliwość i skłonność do podkreślania postawy wczuwania się w puls natury – o twórczości Zawadzkiego pisze Adam Sobota – W fotografiach Jeleniej Góry narzuca się nam przede wszystkim postawa zdystansowania i obserwacji rozpisanej na dziesiątki i setki szczegółowo odtwarzanych detali. Miejskie fotografie ewokują silne odczucia nostalgii czy klimat pewnych mitologii, wykorzystując różne szczegóły jako czynniki pobudzające wyobraźnię. Precyzyjne odtwarzanie przedmiotów i perspektywy nie sugeruje tu rezygnacji z subiektywności czy braku własnej estetycznej koncepcji, ale zaświadcza o wrażliwości na wyobrażeniowy potencjał form dostrzeganych w świecie zewnętrznym. Tym, co na nas silnie oddziałuje, jest przemyślana intensywność obserwacji.

W rejestrowanych przez Wojciecha Zawadzkiego widokach Jeleniej Góry uderzająca jest nieobecność ludzi. Nadaje to pewien katastroficzny wydźwięk tym obrazom, na których dowody ludzkiej zapobiegliwości mieszają się z przykładami zaniedbania i sprzecznych dążeń. Nie chodzi tutaj tylko o wątek historyczny, dotyczący zmian politycznych i przerwania ciągłości pewnych tradycji kultury po ostatniej wojnie światowej. Wymowa tych obrazów jest bardziej ogólna i nasuwają się skojarzenia z tradycja amerykańską (skąd tytuł?). Możemy prace Zawadzkiego połączyć z tradycją fotograficzną, jaką stworzyli Edward Weston i Walker Evans. 

Evans w latach trzydziestych, na południu USA, dokumentował przejawy dawnej świetności, upadku i prób odnowy rzeczywistości społecznej, co wiązało się nie tylko z konsekwencjami dawnej wojny domowej, ale i z aktualnymi skutkami wielkiego kryzysu ekonomicznego. Głębszą warstwą prac jego i Westona było jednak wskazywanie na przemijalność tworów ludzkiej historii czy wręcz opowiadanie się za katastroficzną koncepcją dziejów, jako drogą manifestowania się kreatywnych sił natury w których człowiek ma swój udział. 

Splot tych skojarzeń, dla fotografii Wojciecha Zawadzkiego, ma swoje uzasadnienie. Chociaż przyjemność z ich oglądania jest wystarczająco duża z racji walorów czysto fotograficznych. Nie przypadkowo ich autor uważany jest za jednego z najwybitniejszych znawców klasycznych procedur fotografii. 

Adam Sobota

Wojciech Zawadzki

Urodził się 24 czerwca 1950r. we Wrocławiu.
Jak opowiadał z właściwym sobie poczuciem humoru, o wybranej drodze życia zadecydowała wygrana lornetka w konkursie fotograficznym czasopisma „Światowid”. Od tego momentu fotografia była najważniejszą dziedziną jego działalności.
Studiował geografię. W latach 1973 – 1984 pracował w Instytucie Automatyki Systemów Energetycznych jako laborant i fotochemik.  

Zainteresowania fotografią rozwijał we Wrocławiu, w Dolnośląskim Towarzystwie Fotograficznym oraz w Galerii Foto-Medium –Art. we Wrocławiu kierowanej przez Jerzego Olka. Uprawiał fotografię od lat 70. i wywarł duży wpływ na ukonstytuowanie się nurtu „fotografii elementarnej” oraz „fotografii czystej”.   W latach osiemdziesiątych internowany za działalność opozycyjną.  
W 1991r. wstąpił do ZPAF (nr leg. 667). Przez kilka kadencji był kierownikiem Karkonoskiego Oddziału Okręgu Dolnośląskiego ZPAF.

Jeszcze jako mieszkaniec Wrocławia często bywał w Karkonoszach. Uczestniczył w plenerach w Domku Myśliwskim, we wszechnicach Jeleniogórskiego Towarzystwa Fotograficznego, był jednym z autorów wystawy „Karkonosze wielorakie” pokazanej w 1978r. w Muzeum Okręgowym w Jeleniej Górze.
W 1984r. przeprowadził się do Jeleniej Góry i zatrudnił jako instruktor fotografii w Wojewódzkim Domu Kultury w Jeleniej Górze, przekształconym następnie w Regionalne Centrum Kultury i od 2002 r w Jeleniogórskie Centrum Kultury.
Jako instruktor fotografii zajmował się organizowaniem Biennale Fotografii Górskiej od 1986r. do 2016r. ( od IV do XIX edycji)  oraz towarzyszących Biennale wystaw, plenerów w górach (najczęściej w Samotni ale także w Wojkowie, Kliczkowie, Jagniątkowie, Maciejowcu, Karłowie, na Szrenicy, Odrodzeniu, w Strzesze Akademickiej,  i w Trzcińsku).
Przez 25 lat kierował programem wystaw Galerii „Korytarz” JCK, którą założył w 1989 r. początkowo w siedzibie domu kultury na ul. 1 Maja, przeniesioną następnie na ul. Bankową.  Pierwszą wystawą inauguracyjną działalność Galerii „Korytarz” była prezentacja fotografii Ewy Andrzejewskiej. Jedną z wystaw rozpoczynających  25 lecie Galerii w 2016r. była również wystawa Ewy Andrzejewskiej. Wojciech Zawadzki pisał prawie wszystkie teksty do katalogów wystaw Galerii Korytarz, zajmował się opracowaniem graficznym i wydawaniem katalogów galerii.
Zajmował się również organizacją i prowadzeniem Wszechnicy Fotograficznej.  Od 1990r. w działalności fotograficznej i edukacyjnej współpracował z Ewą Andrzejewską, która  rozpoczęła pracę na równoległym stanowisku instruktora fotografii w Wojewódzkim Domu Kultury w 1990r. Wojciech Zawadzki skupiał wokół siebie grupę ludzi zajmujących się fotografią, która w niedługim czasie została przez krytyków określona jako „jeleniogórska szkoła fotografii”.

Artysta był również wybitnym edukatorem: wykładowcą w  Zielonej Górze, Studium Fotografii „Kwadrat” we Wrocławiu i autorem wykładów za granicą m.in. w Danii.  Od 1988r. wykładał w Wyższym Studium Fotografii w Warszawie.  Ponieważ WSF zakończyło działalność po dwóch latach,  podjął decyzję o utworzeniu  Wyższego Studium Fotografii w Jeleniej Górze. Szkoła rozpoczęła działalność w 1996 roku. jako Jeleniogórskie Studium Fotografii przy Regionalnym Centrum Kultury. Decyzją Narodowego Centrum Kultury przy MKiS przekształcone zostało w trzyletnie Wyższe Studium Fotografii będące kontynuacją warszawskiego WSF. Studium istniało do 2011r. i przekształciło się w dwuletnią Jeleniogórską Szkołę Fotografii.

Artysta wykonywał fotografie wyłącznie tradycyjną metodą, za pomocą kamer wielkoformatowych – kamerą 9 x 12 cm, drewnianym aparatem o formacie 4 x5 cali, Mamyą Rb 67, o formacie kliszy 6 x 7 cm, oraz Sinarem. Fotografie  z negatywów  wykonywał na papierze fotograficznym w ciemni. Styki pokazywał rzadko, wykonywał bardzo dobre technicznie, czarno-białe powiększenia z małoobrazkowego Nikona.

Był autorem kilku ważnych projektów fotograficznych, takich jak: „Światło”, „Zamek Książ” (1987), „Moja Ameryka” (fotografie destrukcji obszarów przemysłowych i miejskich Wałbrzycha i Jeleniej Góry z l. 1997 – 2003), „Olszewskiego 11” (portrety wnętrz domu rodzinnego przy Olszewskiego 11 we Wrocławiu, które wykonywał od 1975 do 2007r.) ), „Portret ulicy” (portrety zbiorowe pracowników sklepów i instytucji przy ul. 1 Maja w Jeleniej Górze), „Hobbiton” (wykonane w ostatnich latach życia nostalgiczne portrety brzydoty ludzkich siedzib). Przez całe życie fotografował góry – Karkonosze, Tatry, Pieniny, Góry Stołowe, Rudawy Janowickie, które prezentował zwykle w cyklach: „Miejsce kamienia” i „Moje hieroglify”.

 Zmarł 22 czerwca 2017r. w Jeleniej Górze po ciężkiej chorobie.

Był autorem wielu wystaw indywidualnych, od końca lat siedemdziesiątych  uczestniczył w najważniejszych wystawach  polskiej fotografii w kraju i za granicą.

Fotografie Wojciecha Zawadzkiego posiadają w swoich kolekcjach muzea i galerie, m.in.:

Muzeum Sztuki w Łodzi, Biuro Wystaw Artystycznych w Jeleniej Górze, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Muzeum Przyrodnicze Karkonoskiego Parku Narodowego, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Hünfeld, Niemcy, Śląska Kolekcja Sztuki Współczesnej – Fundacja dla Śląska, Katowice, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Kolekcja Dolnośląskiej Zachęty we Wrocławiu, Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze. 

W 2009 r. Wojciech Zawadzki odznaczony został odznaką „Zasłużony dla kultury polskiej”. W 2017 r. otrzymał nagrodę Marszałka Województwa Dolnośląskiego za wybitny wkład twórczy w rozwój polskiej fotografii.

opracowała Joanna Mielech

Agata Grzybowska „9 bram z powrotem ani jednej"

Agata Grzybowska (ur. 1984) fotoreporterka, mieszka i pracuje w Warszawie. Absolwentka fotografii Wydziału Operatorskiego PWSFTViT w Łodzi. Od kilku lat związana jest zawodowo z „Gazetą Wyborczą”. Stypendystka Programu Młoda Polska 2017. W 2017 roku wydała album fotograficzny pt. „9 Bram, z powrotem ani jednej”, nakładem wydawnictwa BLOW UP PRESS. W marcu 2017 roku, wraz z Bartkiem Wąsikiem i Robertem Migasem, zrealizowała projekt pt. „Kocham, Lublin, Szanuję. Harmonie miasta”. Projekt został zrealizowany na zamówienie Teatru Starego w Lublinie z okazji 700-lecia miasta Lublin. 

W 2018 roku książka „9 bram z powrotem ani jedna” została ogłoszona na najlepszą książkę roku podczas finału konkursu Grand Press Photo oraz w plebiscycie Fotopolis i Digital Camera. 

W 2015 roku wygrała Grand Prize BZ WBK Press Photo za zdjęcie „Czarnego czwartku” na Majdanie w Kijowie. W tym samym konkursie zdobyła również pierwsze miejsce w kategorii zdjęcie pojedyncze – Wydarzenia. W 2013 roku zdobyła II miejsce w konkursie Grand Press Photo w kategorii fotokast za multimedialny reportaż „Zabić geja”.  Razem z Wojciechem Karpieszukiem z dobyła nagrodę Obserwator w Studenckich Nagrodach Dziennikarskich MediaTory 2013. Jej prace były nominowane do wielu prestiżowych nagród, między innymi do Grand Press Photo (2014) i Amnesty International (2013).

Nad swoimi reportażami pracuje w różnych rejonach świata, opowiadając o człowieku w sytuacjach trudnych i często granicznych. Jej zasadą jest być jak najbliżej człowieka i jego historii.

Jej prace były pokazywane m.in. w Zamku Królewskim w Warszawie, przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, Muzeum Współczesnym we Wrocławiu, Europejskim Centrum Kultury w Gdańsku, w Galerii Szyb Wilson w Katowicach, w Starym Browarze w Poznaniu, w Galerii FF w Łodzi, w Instytucie Kultury w Bukareszcie.

Konstancja Nowina Konopka „1001 złych uczynków"

Konstancja Nowina Konopka /1001 złych uczynków

Szychta i Kaluś zrzucili z mostu kota. Kaluś, Bajlas i Gała zdemolowali cmentarz. Bajlas i Szychta podpalili altankę na działce. Bajlas rozbił koledze w szkole talerz na głowie.. 

Kaluś, Bajlas, Szychta, Gała i Mati wymyślają sobie rozrywki, których granice wyznacza jedynie ich wyobraźnia. Demokratycznie dzielą miedzy siebie papierosy, czekoladę, chipsy i colę. Razem uciekają przed dużą Agatą. 

To opowieść o pięciu chłopcach z Biskupic, dawnej robotniczo-górniczej dzielnicy Zabrza. Dla reszty miasta to niebezpieczne miejsce, bez perspektyw i szans na rozwój, dla piątki chłopców, którzy się tu wychowali, to centrum wszechświata i nieograniczony plac zabaw. 

Dzieci z Biskupic w przeciwieństwie do swych rówieśników z dużych miast mają znacznie więcej życiowej przestrzeni, swobody zabawy i wolności. Nie żyją na „strzeżonym osiedlu”, nie mają wydzielonych, oparzonych certyfikatami bezpieczeństwa, sterylnych placów zabaw. Mogą deptać trawniki. Nikomu nie przeszkadza, że grają w piłkę wszędzie (z wyjątkiem pani Pierogowej). 

Ich życie nie jest naznaczone strachem przed czyhającym w krzakach pedofilem i potłuczonym szkłem. W ich świecie zachwyca przestrzeń i wyobraźnia. 

Czasami martwi tylko przyszłość i pytanie jak wiele trzeba dokonać złych uczynków żeby stać się dorosłym? 

Joanna Kinowska /kurator

Konstancja Nowina Konopka fotografowała chłopaków przez kilka lat. Towarzyszyła im w wyprawach, obserwowała, wreszcie się z nimi zakumplowała. W końcu nie była zwykłym dorosłym, który przychodzi wychowywać i pouczać. Robiła zdjęcia. Utrwaliła nie tylko historię innego, jakby dawnego i groźnego dojrzewania, ale opowiedziała o przyjaźni i wolności. 

Potrzeba eksploracji świata wielokrotnie wpędza bohaterów opowiadania w poważne kłopoty i konflikt ze światem dorosłych. Obarczone przez dorosłych stygmatem biedy i przestępczości miejsce, dla piątki chłopców, którzy się tu wychowali, stanowi centrum wszechświata i nieograniczony żadnym stygmatem plac zabaw. Oglądając obrazy mamy wrażenie, że chłopcy wymyślają sobie rozrywki i zabawy, których granice wyznacza jedynie ich wyobraźnia. 

Osadzona w biednej i wolniej rozwijającej się, od reszty aglomeracji, dzielnicy Śląska, historia pięciu chłopców, przywołuję w dojrzałym odbiorcy, pamięć z czasów dzieciństwa, pamięć podwórka. Jest to już jednak obraz bardzo odległy. Dzisiaj obraz dzieci bawiących się na chodniku przed blokiem kojarzy nam się bardziej z patologią i potrzebą interwencji niż wspomnieniem pełnokrwistego dzieciństwa. Projekt jest refleksją nad zmianą stylu życia i upływającym czasem. Obserwując życie dzieci w Krakowie i innych dużych miastach autorka zauważa, jak w znaczący sposób zawęziła się ich przestrzeń życiowa. Być może zabawy są bezpieczniejsze i bardziej zorganizowane niż dawniej, ale świat strzeżonych osiedli, ogródków jordanowskich i „piłeczko landy” nie pozostawiają zbyt wiele miejsca dla wyobraźni i swobody zabawy. W zupełnie innym świecie osadzeni są bohaterowie tej historii. Ich zabawa przywołuję obrazy z dzieciństwa „teraźniejszych dorosłych”, ale nie przypomina dzieciństwa „teraźniejszych dzieci” . Historia chłopców, dokumentuję ostatnie beztroskie dni dzieciństwa, a niepokój jaki towarzyszy, niektórym obrazom, zwiastuję koniec pewnego rodzaju wolności, koniec „czasów podwórka”.  

1001 złych uczynków” Konstancji Nowina Konopki jest dosłownym i metaforycznym „pożegnaniem czasów podwórka” 

Konstancja Nowina-Konopka (1980) urodziła się i mieszka w Krakowie.

Ukończyła studia magisterskie na Akademii Ekonomicznej w Krakowie i przez prawie dziesięć lat pracowała w administracji samorządowej, działała też społecznie jako radna dzielnicy, w której mieszka. Swoją karierę fotograficzną zaczęła dość nietypowo, bo od stawiania fotoradarów w dzielnicy Zwierzyniec.

W pewnym momencie życia pasja do fotografii skłoniła ją do porzucenia dotychczasowych zajęć, także tych, które utrudniały życie motocyklistom na nowo wyremontowanych nawierzchniach lokalnych dróg.

Studentka Instytutu Twórczej Fotografii na Uniwersytecie Śląskim w Opavie. Absolwentka Akademii Fotografii w Krakowie oraz uczestniczka pierwszego Programu Mentorskiego Sputnik w Warszawie. Laureatka wielu międzynarodowych konkursów fotograficznych „21 New and Emerging Talents” – Lens Culture Student Photography Awards 2013, Leica Street Photo 2013, Slovak Press Photo 2016 i 2017, Grand Press Photo 2018. Była również finalistką Vienna International Photo Awards 2013, The Miami Street Photography Festival 2013, Kolga Tbilisi Photo 2014, Przetwórnia 2015, Eastreet 2014 i 2017, etc.

Jej zdjęcia były publikowane w wielu ogólnopolskich i zagranicznych gazetach i magazynach, m.in. Polityka, Gazeta Wyborcza, K MAG, 6Mois etc.

Fotografka realizowała wystawy indywidualne m.in. w Galerii na Rynku (2016) w Olsztynie, Galerii Pauza (2016) w Krakowie, Galerii Národní Divadlo (2017) w Ostravie, Muzeum Współczesnym (2017) w Wrocławiu, w Galerii KuPe (2018) w Opavie. Jej prace można było oglądać również w ramach wystawy zbiorowej Sztuka Teraz w Muzeum Narodowym (2017) w Krakowie

Michał Adamski „Nie mogę przebrnąć przez chaos"

„Nie mogę przebrnąć przez chaos” to zapis zmagania się autora ze śmiercią rodziców. Oboje odeszli w tym samym roku, w tym samym szpitalu, po kilku miesiącach spędzonych w łóżku. Michał Adamski towarzyszył im do ostatniego oddechu. Zdjęcia powstawały w przerwach pomiędzy opieką a urywanymi rozmowami. Ciężko rozmawia się z kimś wiedząc, że ten ktoś umiera, dlatego fotografia stała się jego tarczą, która pozwoliła przetrwać ten trudny czas. Spokój, który nastaje po ostatnim pożegnaniu, jest tylko pozorny. 

„To był dla mnie ciężki rok. Przyglądałem się powolnemu umieraniu moich rodziców. Pomimo ich podeszłego wieku nie byłem przygotowany na ich śmierć. Nie było mi łatwo wejść do pustego domu, gdzie uderzyła mnie przygniatająca cisza i rzeczy, które stały, jakby rodzice wyszli na chwilę. Fotografowałem mamę zanim trafiła do szpitala, ale dopiero gdy uświadomiłem sobie, że odchodzi, poczułem, jak to jest ważne. Potrzebowałem tych fotografii, żeby nie zwariować, żeby móc na chwilę zebrać myśli. Chciałem zamknąć te zdjęcia w formie albumu, aby moc zakończyć ten etap życia. Praca przy tej książce pozwoliła mi się oswoić ze śmiercią rodziców” – Michał Adamski.

Michał Adamski – urodzony w 1976 r. w Poznaniu. Zajmuje się realizacją długoterminowych tematów społecznych i dokumentalnych, w których ważny jest człowiek i jego życie we współczesnym świecie. Stypendysta Ministara Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Marszałka Województwa Wielkopolskiego. Laureat konkursów fotograficznych, m.in.  International Photography Award, PRIX DE LA PHOTOGRAPHIE PARIS (PX3), Grand Press Photo, Wielkopolska Press Photo. W 2015 roku wydał album „Nie mogę przebrnąć przez chaos“, który dotykał tematu straty bliskich. Album został wyrózniony w International Photography Awards w Los Angeles i znalazł się w finałowych zestawach konkursów na ENCONTROS DA IMAGEM Photo Festival w Bradze (2015) oraz Fotograficzna Publikacja Roku na Fotofestiwalu w Łodzi (2016). Brał udział w wystawach zbiorowych m.in w Miami, Bradze, Buesnos Aires, Berlinie, Bielsko-Białej, Wrocławiu, Krakowie ma na koncie kilka wystaw indywidualnych w Poznaniu, Pile i Warszawie. 

Uczestnik programu Napo Mentor agencji Napo Images.

Współtwórca Fundacji Pix.house, współpracuje z Polską Agencją Fotografów FORUM. 

Tomasz Michałowski „Pejzaż wewnętrzny"

Poszukuję doświadczeń na styku tego, co zdołałem pomyśleć i tego, co dane mi było zobaczyć, takich chwil, których nie umiem zrozumieć, ale potrafię je przeżyć poprzez  powtórne zobaczenie ich w formie obrazu. Obrazy te żyją chwilą wyrwaną z przestrzeni, nie zatrzymując jednocześnie cyklu przemijania. Braterstwo obrazu z taką właśnie chwilą nadaje moim pracom moc transferu, oddania mnie władzy, jaką ma nade mną aura bycia. Powstały obraz jest dowodem bliskości, jest śladem mojego bycia. Obraz otwiera zarazem na to, co bliskie, czyli mój ślad  i odległe, czyli aurę, którą przywołuję w sobie. Każdy powstały obraz  stoi na straży zapisu skończoności w nieskończoności, istnieje tylko raz, nigdy go wcześniej nie było. Obraz więc traktuję jako medium służące światu/rzeczywistości do wypowiadania się,  w których istnieję ja i moja twórczość.

Tomasz Michałowski

Tomasz Michałowski ur. w 1964 roku w Augustowie. Operator filmowy i miłośnik fotografii. Ukończył studia PWSFTViT w Łodzi na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej. Od wielu lat jego prace wystawiane są w galeriach w Polsce i Europie.

Jakub Wawrzak „Pseudologia Fantastica”, laureat konkursu „Pokaż się”

Opis projeku „Pseudologia Fantastica”

Człowiek w każdej kulturze wytwarzał mity. Tworzymy mity o nas samych. Pielęgnujemy historie, które nigdy się nie wydarzyły. Sfera magiczno-mityczna uzupełnia sferę logosu, będąc nie tyle sposobem postrzegania  świata, co swego rodzaju podłożem, na którym budujemy własną tożsamość. Inscenizacja bazująca na autentycznych miejscach oraz osobach, które tą przestrzeń kreują, budowana przy pomocy syntezy światła oraz plastyki obrazu zaczerpniętej z języka filmu i malarstwa daje wyraz fantazji, wzmacniając projekcję potrzeb i treści możliwych do przeżywania.

Marek Synowiecki „Obloty"

OBLOTY to zbiór fotografii wykonanych na przestrzeni blisko 20 lat przez Autora w czasie swoich wieloletnich podróży. Wyróżnia je indywidualne i odmienne postrzeganie kadru, przestrzeni, czasu, tematu a nawet technik wykonania. Praca tradycyjnymi technikami fotograficznymi jak i praca w fotograficznej ciemni, pozwala na niszowe dziś doświadczanie zdjęć wykonanych na rzadkich i trudno dostępnych materiałach światłoczułych.

Tworzone obrazy formalnie i nieformalnie uczestniczą w kontekście wielu utworów literackich, filmowych czy nawet muzycznych. Na fotografiach odnajdziemy bezprzedmiotową powściągliwość międzywojennego modernizmu, ujętą w prostych geometrycznych kompozycjach. Futurystyczno-poindustrialny świat rodem z książek braci Strugackich czy filmów Tarkowskiego spogląda na nas z kadrów podbiegunowego Spitsbergenu. Zdjęcia wykonane techniką litową Nowego Jorku czy budynków Calatravy z Walencji nasuwają skojarzenia z równoległych światów książek Ph.K.Dicka / Człowiek z Wysokiego Zamku/. Rytm i oszczędność kadrów wielokrotnie przywołuje minimalistyczne dźwięki utworów Steve’a Reicha i Michaela Nymana.

OBLOTY nie są dla każdego odbiorcy ale sprawny obserwator dostrzeże w niej wielowątkową opowieść o świecie realnym i nierealnym o świecie dzisiejszym i niedzisiejszym. To fotografia, którą można nie tylko zobaczyć ale można ją też dotknąć, usłyszeć i przeżyć.

Marek Synowiecki, ur. w Brzegu w 1974 r. mieszka w Opolu. Architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej. Były doktorant i asystent – pod opieką prof. Zdzisława Jurkiewicza, w Katedrze Rysunku, Malarstwa i Rzeźby Politechniki Wrocławskiej.
Fotograf tworzący poza komercyjnym nurtem fotografii. Swoją fotograficzną przygodę przedstawia głównie przy pomocy czarno-białych, monochromatycznych zdjęć wykonanych w ciemni fotograficznej, na tradycyjnych materiałach światłoczułych.

Wobec Józefa R

Wobec Józefa R
Omawiając współczesną sztukę polską nie sposób pominąć działalność Józefa Robakowskiego. Jego artystyczna obecność od lat 60 tych. na stałe wpisała się w dzieje naszej kultury. Zakres wypowiedzi jakimi posługuje się Robakowski jest ogromny.
Eksperyment, manifest artystyczny, fotografia, film, wideo, obiekt, komentarz to wszystko znajdziemy w dotychczasowej sztuce tego artysty.
To co charakteryzuje twórczość Józefa Robakowskiego to nieustanne poszukiwanie nowych form, treści i sposobów na własną wizję sztuki.
Młodzieńcza pasja nie opuszcza autora „Manifestu energetycznego” i ciągle zadziwia odbiorców Jego sztuki nowymi pełnymi „energii” pracami.
Józef Robakowski to również nauczyciel akademicki z ogromną charyzmą wśród studentów. Stąd pomysł na wystawę(?), dialog (?), interpretację (?), twórczości Józefa Robakowskiego przez grupę Jego studentów.
Z palety dokonań artysty zaproszona grupa starała się wybrać to co w twórczości Robakowskiego jest dla nich najbardziej interesujące, bliskie i odnieść się do tego w sposób sobie najbliższy.

Autorzy wystawy:

Justyna Chrobot | Sonia Orlewicz-Zakrzewska | Agata Mariańska |Robert Mańka | Giovanni Cimarosti | Jacek Laube | Karolina Okrzesik |Tomasz Komorowski.

Fryderyk Kremser

ODKRYWANIE ŚWIATA FRYDERYKA KREMSERA

By człowiek wiedział, na co patrzy, i rozumiał gdzie żyje…

W 2018 roku w Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu realizowany jest projekt pn. Odkrywanie świata Fryderyka Kremsera. Celem projektu jest organizacja wystawy artystycznych fotografii Fryderyka Kremsera, wybitnego, polskiego artysty fotografa, krajoznawcy, regionalisty, poety, dziennikarza, ur. w 1930 r. w Bytomiu, zm. w 1995 r. w Opolu, członka Związku Polskich Artystów Fotografików, prezesa opolskiej delegatury Związku Polskich Artystów Fotografików, prezesa Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego; wieloletniego przewodniczącego Komisji Fotografii Krajoznawczej Zarządu Głównego PTTK, założyciela stowarzyszenia Konserwatorium im. Josepha von Eichendorfa, współtwórcy polskiej szkoły fotografii krajoznawczej, animatora życia kulturalnego. 

Wybrane tematycznie, z bogatej twórczości autora, fotografie stanowią autorski cykl pt. Odkrywanie świata Fryderyka Kremsera, z dopiskiem: by człowiek wiedział, na co patrzy i rozumiał, gdzie żyje. Wystawa ma  charakter etnograficzny, poświęcona jest szeroko pojętej kulturze ludowej – materialnej i niematerialnej oraz dziedzictwu krajobrazowemu Śląska Opolskiego. Na wystawie prezentowane są portrety (typy ludzkie), zdjęcia przedstawiające ludzką pracę, zwyczaje, obrzędy, krajobrazy. Łącznie prezentowanych jest 100 fotografii, o wysokim poziomie artystycznym. Tym samym wystawa, obok charakteru etnograficznego, posiada walory wystawy sztuki, tj. rozpowszechnia i promuje sztukę fotograficzną oraz jej twórcę.

Kontynuację wątków poruszanych na wystawie mają na celu działania towarzyszące o charakterze dydaktycznym oraz promującym dziedzictwo kulturowe regionu – spotkanie i rozmowa podczas wernisażu, po premierowej emisji filmu, z udziałem moderatora – historyka, eksperta tematu oraz zaproszonych gości, a także zaplanowane cyklicznie (w późniejszym terminie) spotkania autorskie z tworzącymi współcześnie śląskimi fotografami pod analogicznym tytułem: Odkrywanie świata. Zaplanowano również organizację bezpłatnych warsztatów fotograficznych, zajęć o charakterze edukacyjnym, zmierzających do rozbudzenia świadomości kulturowej u młodych adeptów sztuki fotograficznej na Śląsku.

Efektem projektu, który należy wyraźnie zaznaczyć, jest także zabezpieczenie i archiwizacja części zagrożonego dorobku wybitnego opolskiego fotografa Fryderyka Kremsera, zniszczonego w dużej mierze w czasie powodzi w 1997, stanowiącego podstawę wystawy, a będącego cennym dziedzictwem kulturowym regionu. Pierwszy etap prac objął swym zasięgiem rozpoznanie stanu zachowanych po Kremserze materiałów fotograficznych oraz ich wybór. Digitalizacja materiałów wybranych na wystawę pozwoliła na osiągnięcie istotnych celów: archiwizację części zagrożonych obiektów oraz udostępnienie użytkownikom w postaci organizowanej w muzeum wystawy, publikacji w katalogu oraz internecie, na stworzonej w tym celu stronie wystawy pod adresem www.fryderykkremser.pl.
Efektem rzeczowym projektu jest 128 stronicowy  katalog wystawy, zawierający teksty informacyjne o realizowanym projekcie, artykuły poświęcone Fryderykowi Kremserowi i jego twórczości oraz reprodukcję 100 wystawowych fotografii z opisem.

Wystawa Odkrywanie świata Fryderyka Kremsera prezentowana jest w Muzeum Wsi Opolskiej, na piętrze osiemnastowiecznego spichlerza folwarcznego z Grudyni Małej, na powierzchni 180 m kw., w terminie od 14 września do 31 października 2018 r. Projekt dofinansowany jest ze środków  Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury oraz z budżetu Województwa Opolskiego.

Magdalena Górniak-Bardzik

kurator wystawy

Szkoła Filmowa z Łodzi „Moja, twoja. PL"

„Moja, Twoja. Pl.” Nasza wspólna. Te fotografie prezentują spojrzenie młodych ludzi na pojęcie, wizerunek, nazwę czy symbole polskości. Po polskim przełomie 1989 roku w kraju zaczęły zachodzić wielkie przeobrażenia. Fotografom ze swoim rozwiniętym zmysłem obserwacji otworzyło się wielkie pole do zapisu. Od egzystencjalnej potrzeby rejestracji

zmian po doświadczanie i sycenie się przyjemnością fotograficznego spojrzenia. Z jednej strony zachowują oni obrazy znikającego świata, a z drugiej wydobywają jego różne znaczenia i stawiają pytania o znaczenie historycznego dziedzictwa dla współczesnych praktyk kulturowych przecząc tym, że młodzi ludzie nie mają osobistego stosunku do swojego kraju, że nie komentują tego co się dzieje, że Ojczyzna jest słowem obcym.

Marek Szyryk

Autorzy wystawy:

Alicja Bloch | Andrzej Cichoń | Łukasz Głowala | Agata Hejchman | Radosław Jóźwiak | Klaudia Kaczmarczyk |Sylwia Księżopolska | Monika Łuczak | Sławomir Mielnik | Sara Morawska | Mateusz Muzyka | Agnieszka Stachura |Martyna Strzelczyk | Dawid Szablewski | Jacek Tertil | Jan Wajszczuk | Kamila Winnicka

Wydział Sztuki Uniwersytetu Opolskiego „Wolność widzenia"

8 edycja Opolskiego Festiwalu Fotografii proponuje temat niezwykle pojemny interpretacyjnie. Wolność widzenia pozostaje hasłem tyleż prowokacyjnym, co skłaniającym do bardzo konsekwentnego i przenikliwego spojrzenia na poruszany problem. Tym razem, odmiennie niż w poprzednich odsłonach, fotografiom studentów Wydziału Sztuki UO towarzyszyć będą krótkie opisy odsłaniające kontekst. 

Piętnastu autorów i tyleż samo wizji wolnych od jakichkolwiek ograniczeń. Każdy z nich, w kontekście obowiązującego tematu, odbiera rzeczywistość na swój sposób. Martynę Burkowską interesuje zjawisko zaburzonej recepcji postrzegania, Mateusz Czachor poddaje krytyce współczesny język politycznej propagandy, dla Katarzyny Gasz istotna pozostaje przestrzeń ulegająca erozji przemijania, Anna Molokanova kwestionuje nieomylność i możliwości poznawcze zmysłu wzroku, a dla Lady Shylenko, pojedyncza fotografia policyjnego kordonu na Majdanie, skłania nas do pytania o wolność w nieco szerszym rozumieniu. 

W prezentowanym zestawie nie brakuje też akcentów humorystycznych. Krzysztof Tarnowski puszcza do nas oko w kwestii tytułowego hasła tegorocznej edycji festiwalu, natomiast Anastasiia Vodianko, już na poważnie, porusza kwestię dwóch, skrajnie odmiennych punktów widzenia, zaś Monika Witkowska bierze na warsztat trudny temat przemocy wobec afrykańskich kobiet.

Wszystkie prezentowane na wystawie projekty zostały zrealizowane w ramach zajęć fotografii pod artystyczną opieką dr hab. Grzegorza Gajosa.

Autorzy wystawy:

Martyna Burkowska | Laura Chmurowska | Mateusz Czachor | Katarzyna Gasz | Vanessa Kopton | Joanna Kurek | Karolina Lisek | Anna Molokanova | Anna Omelay | Maria Radochońska | Lada Shylenko | Krzysztof Tarnowski | Anastasiia Vodianko | Monika Witkowska | Anastasiia Zadorozhnia.

Fotoklub Opole „Wolność widzenia"

Członkowie Fotoklubu Opole prezentują prace, które powstały na różnych etapach ich drogi twórczej, są wyrazem subiektywnego oglądu i „opisu” tego, co dzieje się wokół nich, jak też dowodzą emocjonalnej reakcji na rzeczywistość, w której żyją, pracują, uczą się. Każdy inaczej odbiera bodźce, jakimi każdego dnia bombardowana jest nasza wrażliwość, stąd różne artystyczne wybory i uzyskane efekty. Fotografia stwarza możliwość bardzo osobistego wypowiedzenia się na różne tematy. Fotografujących, zrzeszonych w klubie przy Oddziale Regionalnym PTTK Śląska Opolskiego, interesują – jak widać – sprawy naszego regionu i kraju, dostrzegają bowiem i dokumentują jego walory społeczno – kulturowe, przyrodnicze i gospodarcze .

Autorzy wystawy:

Jacek Baranowski | Ludwik Bednarz| Roman Hlawacz | Bogusław Laitl | Mirosław Mokrzycki | Bartosz Paliga | Patrycja Sawicka | Bogusław Szybkowski | Jerzy Tomczak.

Opolskie Towarzystwo Fotograficzne „Wolność widzenia"

Wrażliwość estetyczna, jest subiektywna, odmienna i charakterystyczna dla każdego artysty. Zwłaszcza gdy ramy nie są zdefiniowane, a artysta korzysta z przywileju wolności wyrazu. To fotograf decyduje o doborze kadru, o momencie wciśnięcia spustu migawki, o czasie i o miejscu. Krzysztof Miller zwykł mawiać, że fotograf ma obowiązek wykonać zdjęcie, a potem może się zastanawiać, czy to zdjęcie opublikować. To jest ta wolność której się uczymy. Wolność patrzenia, dostrzegania, fotografowania i odwagi do publikacji, częstokroć materiału, na skraju powszechnie uznawanej definicji wolności. Wolność widzenia, wolność dostrzegania, nie zawsze daje możliwości wolności rejestracji obrazu czy też wolności publikacji. Na wystawie przygotowanej przez członków Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego, są prace wykonane w miejscach, gdzie wolność, jest tylko hasłem w słowniku. Gdzie definicja, nie istnieje w społeczeństwie, bądź jest tylko iluzją. Często polega na obserwacji ludzi i miejsc, dostrzegania momentów naturalnych, czasem intymnych, fotografowania sytuacji niepozowanych, w których można zilustrować problemy społeczne, czasem nawet ocierając się o tematy tabu. Wtedy fotografia staje się nie tyle obrazem zmuszającym do refleksji, ale i narzędziem do działania, iskrą. 

Autorzy wystawy:

Anna Czarnecka | Krystyna Gerc | Dorota Jesion | Krzysztof Jordan | Katarzyna Mogilnicka | Jolanta Smerkowska-Mokrzycka | Dariusz Nowicki | Joanna Różycka | Marcin Szewczak | Marek Wieliczko | Jarosław Witkowski

Roman Baran „Odosobnienie”
Wystawa towarzysząca

„Odosobnienie” to ciągle uzupełniany cykl fotografii wykonywanych camerą obscurą. 

Autor wybiera miejsca i przedmioty, które przywodzą na myśl stan fizycznego lub emocjonalnego odseparowania od ludzi lub otoczenia. Nieskrępowaną wolność widzenia zapewniają mu własnoręcznie zbudowane aparaty otworkowe. Dzięki odpowiednio dobranym parametrom technicznym camery obscury, dowolnie kształtuje obraz, wykorzystując np. różne kąty widzenia, winietowanie, przenikanie się obiektów, wielokrotną ekspozycję, rozmycie ruchu lub deformację perspektywy.

Część zaprezentowanych fotografii to autoportrety.

Roman Baran – brzeżanin; fotograf i pedagog; członek Fotoklubu Opole; obecnie współpracuje jako fotoreporter z regionalnym dziennikiem na Opolszczyźnie oraz uczy fotografii w Brzegu; oprócz fotografii tradycyjnej i cyfrowej interesuje się także technikami dawnymi i alternatywnymi; pomysłodawca i organizator Brzeskiego Festiwalu Fotografii Otworkowej, cyklicznej imprezy propagującej fotografowanie camerą obscurą; konstruktor aparatów otworkowych; współautor pierwszego w województwie opolskim zdjęcia analemy wykonanego techniką solarygraficzną; swoje prace prezentował na wystawach m.in. w Zabrzu, Toruniu, Gdańsku, Kijowie i São Paulo; za cykl „Umierający cmentarz” otrzymał pierwszą nagrodę w kategorii fotografii otworkowej na międzynarodowym konkursie „Then & Now 2018” w Gdyni.